Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-04-2008, 19:11   #4
Qumi
 
Qumi's Avatar
 
Reputacja: 2 Qumi jest na bardzo dobrej drodze
$: 21 579
No to może ja dam... rzecz dzieje się w DnD, FR, nie mam teraz raczej czasu na prowadzenie, ale mogę napisać i powiecie co sądzicie :P

Krótka historia ostatnich lat

Ostatnie lata w Faerunie przyniosły sporo zamian, jednocześnie utrzymując stary porządek, czasem nawet starszy niż ten który istniał. Auppenser, Pan rozumu, i Leira, Pani mgieł, powstali z otchłani zapomnienia by raz jeszcze wpływać na nici losu Faerunu.



Auppenser nigdy tak naprawdę nie zniknął, lecz jego kult stał się bardzo słaby, na tyle słaby, że ów bóg pogrążył się w zapomnieniu snów. Jednak parę lat wstecz natrafiła się okazja dla uśpionego boga. Ktoś, poszukiwacz przygód, Qua’re, zbudził przypadkiem owe bóstwo. Kiedy to nastąpiło duch Auppensara wstąpił w elfa. Wewnątrz nich trwała walka pomiędzy potężnym Solarem, który rezydował w duszy czarodzieja, pomiędzy bogiem i samym elfem. Wynik walki okazał się bardzo korzystny dla Auppensara. Przejął on moc ich obu i dzięki temu mógł na nowo stąpić na Faerun. Wraz z jego ponownym pojawieniem na świecie wzrosła dotychczas mała liczba osób posiadających dar psioniki. Ta liczba była na tyle wielka, że wiele magokracji zaczęło mieć obawy co do swojej pozycji wobec tych „magów dla ubogich”, gdyż studia nad psioniką nie wymagały wielkich bibliotek, ale raczej koncentracji.



Leira, pani iluzji i oszustw nie była przecież głupią i naiwną boginią. Ona sama oszukiwała bogów i śmiertelników, dlatego była przygotowana na to, że ktoś może ją samą oszukać. Uratowała ją potężniejsza wersja prostego zaklęcia znanego wielu śmiertelnikom. Ewentualność którą na siebie rzuciła dawno temu nadal była aktywna. Dzięki temu część jej boskiej esencji została przeteleportowana na plan astralny, gdzie powoli Leira odzyskiwała siły i formę. Czas mijał szybko, gdy świadomość ciebie opuściła, dlatego Leira była zaskoczona zmianami, które zaszły. Dzięki podstępowi wydarła niespodziewającemu się niczego Cyrikowi skradzioną dziedzinę i posłała wyznawcą wiadomość o swoim powrocie. Stała się wrogiem Maski, który ją oszukał i teraz planuje jakąś zemstę na bogu złodziei…



Elfy przez długi czas wracały odpływały z Faerunu, lecz nadszedł czas, że zatęskniły za starym domem i zaczęły masowo powracać do opuszczonych cytadeli i miast. Rok ten nazwano Rokiem Powstania Elfiego Rodu. Cormanthor miejsce gdzie elfy stworzyły jedną z największych cywilizacji znowu kipił życiem oraz krwią. Drowy, które zaczęły zajmować ten region były stopniowo wypędzane do podmroku, z wielkim jadowitym wrzodem na ich dumie. Dawne cytadele zaczęły być odbudowane, stare sojusze odnawiane, stara, teraz dzika magia stopniowo ujarzmiana, ale i starzy wrogowie zbudzeni…



Lolth się odrodziła w większej chwale niż kiedykolwiek, lecz mimo to drowy opuszczone przez nią przez taki czas oczywiście uległy swojej chaotycznej naturze i pogrążyły się w wir wojny domowej. Wiele miast upadło, wiele kultów Lolth zostało przepędzonych. Choć nadal jej wiara była silna, to jej wyznawcy już nie. Nie było też już sposobu w najbliższej przyszłości na odzyskanie tak wielkiej potęgi. Część miast zrzuciło twardą i grubą pelerynę tradycji, status, płeć przestały mieć tak wielką rolę. Gdzieniegdzie kapłani Vhearuna zajęli miejsce kapłanek Lolth, jest podobno nawet jedno całe miasto, które wyznaje Eilistrae. Sytuacja drowów stała się bardzo podzielona.



Thay dzięki długiej i udanej kampanii handlowej zaczęła zdobywać coraz większe uznanie i zaufanie wśród narodów, które się na nią zgodziły i tych, które nie. Bogactwo Thay rosło z każdym rokiem i mimo iż większość szła do narodowego skarbca, nawet najbiedniejsi odczuli to na sobie, poziom życia w Thay rósł stopniowo, choć nadal życie dla najbiedniejszych było bardzo ciężkie, a nawet wyższe zarobki nie były aż tak wysokie. Wymiana kulturowa, która idzie wraz z ekspansją handlową postępowała. Wśród niektórych kręgów pojawiały się głosy o zmianie sposobu życia i tradycji. Niektórzy nawet mówili o zaprzestaniu okrutnych eksperymentów i niewolnictwa, choć byli szybko… nazwijmy to… uciszani.



Rashemen, dzięki kolejnym wiedźmą wysyłanym w świat poszerzyły zakres swojej wiedzy i potęgi o duży kawałek, lecz ostatnio coraz więcej starszych wiedźm niechętnie wysyła swoje siostry w te podróże widząc jak stają się one coraz bardziej „oddalone” od tradycji Hathran. Do tego rasy wewnątrz Rashemenu stały się niespokojne i chyba już zmęczone jarzmem czarownic i ludzi, którzy według nich tylko niszczyli naturę. Szczególnie mocną niechęć posiadali Volodni, ludzie, którzy wywodzili się ze starożytnego królestwa Narfell. Upadek tegoż królestwa zapoczątkowali sami jego mieszkańcy. Byli źli, choć to słowo nie jest nawet w połowie tak silne, żeby ich określić. Przyzywali oni potężne demony i diabły, paktowali z nimi, oddawali swoje dusza w zamian za moc i wyznawali ich jako bogów. Lecz demony, które były związane ich magią uciekły i wraz ze swoją ucieczką przyniosły straszliwą zemstę na mieszkańcach Narfell. Część tych ludzi uciekła do lasów Rashemenu, gdzie spotkali potężną i starożytną moc tej ziemi, ducha-boga Dęboojca, zwanego Silvanusem. Dał im wybór albo odrzucą to co ludzkie i staną się obrońcami lasów, albo wyrzuci ich z lasu na pastwę demonów. Przy tak małym wyborze narfellczycy się zgodzi i w ich żyłach od tej pory pulsuje potęga lasu. Stali się żywymi humanoidalnymi roślinami.




Wśród kapłanów Lathandera powstało poruszenie. Sekta sług Amaunathora urosła w siłę i w nie dawno zaczęła ogłaszać swoją niezależność oraz to że Lathander jest w rzeczywistości inkarnacją Amaunathora i niczym innym jak tylko wstępną fazą, poczwarką, z której potężny Nethrilijski bóg słońca się odrodzi. Podział ten jest nie na rękę władzom kościoła i wielu szuka jakiegokolwiek sposobu, aby nie dopuścić do rozłamu, choć wydaje się on być nieuniknionym. Co gorsza, wśród sekty pojawił się człowiek twierdzący iż jest synem Amaunathora, posiada on ogromną moc i charyzmę, dzięki czemu gromadzić coraz więcej wiernych oddającym mu cześć, nawet bardziej niż samemu Amaunathorowi.



Wyznawcy Shar szepczą o mesjaszu, kimś kto wyzwoli ich spod panowania światła, kimś kto spełni ich obietnice zemsty… te oto wybraniec ma być kimś kto zaleje świat w ciemnościach i chaosie, z którego wyłoni się nicość, do której dąży tak zaciekle Shar. Co bardziej nawet niepokoi mieszkańców Faerunu jest fakt, że kościół Shar i kościół Cyrika zaczęły bardzo mocno ze sobą współpracować. Obie z tych sił są potężne i wpływowe, a ich unia wydaje się być czymś, co może rzeczywiście zmienić Faerun, lecz nawet ta siła staje się coraz mniej liczna, gdyż nowo odrodzona wiara Amaunathora zdaje się wyszukiwać i niszczyć wszelkie sługi Shar i jej podstępnych sojuszników, pomaga to w zachowaniu równowagi w Faerunie, lecz niektórzy szepczą, że za tą wojną stoi coś większego niż tylko walka ideologiczna, jakaś tajemnica, którą każdy się boi zbadać…



Tymczasem gdzieś pod piaszczystą pustynią Anuaroch, w miejscu gdzie spoczywa prawdziwy grób wielkiego maga Nethrill Karsusa, zbiera się zebranie, które pragnie odmienić cały Faerun, lecz nawet oni nie spodziewają się dramatycznych zmian, które mają niedługo zajść…
 
__________________
The brighter light shines upon you, the darker becomes your heart.
Qumi jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem