Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-05-2008, 20:06   #10
Asmorinne
 
Asmorinne's Avatar
 
Reputacja: 2 Asmorinne wkrótce będzie znany
$: 21 620
Sen był przyjemnie kojący, nie czuła się ani trochę zmęczona, lecz nie trwał zbyt długo, gdyż zbudził ją tętent kopyt. Zapewne pościg, odgadła bezbłędnie. Poprawiła swoją lekko zbroję, przyozdobioną kolorowymi rzemieniami, krótką spódniczkę, która nieco osunęła jej się w trakcie snu, zieloną pelerynkę, którą podłożyła sobie pod głowę, a na koniec włożyła swój ulubiony kapelusz z zielonym piórkiem. Bezszelestnie i niezauważenie podkradła się w stronę hałasu. Przerażona dziewczyna, uciekała od dwóch napastników.
>>>Czy była winna, czy coś przeskrobała, a może jest ofiarą głodu erotycznego tych jegomościów <<< tego nie wiedziała, lecz poczuła potrzebę pomocy tej biedniej dziewczynie.
Wyszła powoli z ukrycia i czekała, aż pościg zbliży się nieco w jej stronę.

Została natychmiast zauważona, mężczyźni najwidoczniej, stracili zainteresowanie ruchomym celem i zajęli się czymś prostym. Zwolnili nieco i skierowali się w stronę Francescy, uciekinierka zachowując odpowiedni dystans, zatrzymała się, chcąc obejrzeć dalszy ciąg wydarzeń.


- Jak Pani to zrobiÅ‚a? – spytaÅ‚a z widocznym zafascynowaniem w oczach dziewczynka o blond wÅ‚osach, Francesca uÅ›miechnęła siÄ™ zÅ‚owieszczo
- To, magia, moja droga, a teraz chodźmy stąd bo się zaraz obudzą...Jak daleko do najbliższej karczmy?
- Jest Pani czarodziejką? A karczma niedaleko, ale nie niech pani weźmie konia, będzie szybciej - kobiecie nie spodobał się ten pomysł
- CzarodziejkÄ…?... Tak w pewnym sensie... – powiedziaÅ‚a dosiadajÄ…c zdenerwowanego ogiera, aż dziw braÅ‚, że udaÅ‚o jej siÄ™ go opanować. Po drodze okazaÅ‚o siÄ™, że dziewczynka posiada wiele nowych informacji o Aldersbergu, okazaÅ‚a siÄ™ zÅ‚odziejkÄ…, którÄ… Å›cigajÄ… za wiele wykroczeÅ„. Francesca nie wskazywaÅ‚a wiÄ™kszych zainteresować dotyczÄ…cych blondyny, która wyznaÅ‚a, że zwie siÄ™ Lin.
Jeszcze przed poÅ‚udniem dotarÅ‚y do karczmy „ Pod narowistÄ… kulbakÄ…”, nazwa niezwykle zachÄ™caÅ‚a przybyszów, gdyż byÅ‚a wypeÅ‚niona prawie po brzegi. Lecz jak siÄ™ później okazaÅ‚o to nie nazwa tak przyciÄ…gaÅ‚a, lecz pyszne dania jakie przyrzÄ…dzaÅ‚a gospodyni.

Gdy Francesca wraz z Lin przekroczyÅ‚y próg karczmy, zaraz znalazÅ‚o siÄ™ dla nich wolne miejsce. PachniaÅ‚o tu wÄ™dzonym miÄ™sem i pieczonym chlebem. ZamówiÅ‚y danie specjalne i wino, które otrzymaÅ‚y po kilkunastu minutowym oczekiwaniu. Lin dÅ‚użej spokojnie usiedzieć nie mogÅ‚a, wstaÅ‚a zaraz i ruszyÅ‚a na poszukiwanie nowych znajomoÅ›ci, kobieta nie zatrzymywaÅ‚a jej dÅ‚użej. Ukradkiem widziaÅ‚a jak dziewczynka, nie zgrabnie „pożycza” sakiewki od pierwszych lepszych napotkanych na swojej drodze. Kobieta wypiÅ‚a kieliszek wina do dna.
>>> Tylko czekać, aż ją złapią <<< pomyślała, tak jakby na zawołanie, Lin została chwycona za zbyt długą małą rączkę i okrzyknięta złodziejką. Podejrzenia padły również na Francesce, na którą właśnie skierowany został wzrok, praktycznie wszystkich aktualnych bywalców karczmy. >>> niech to szlag <<< zaklęła w duchu kobieta, odgarnęła swoje rude włosy na bok i wstała.
-„Jakie to dziwne, gdy zÅ‚odziej okrada zÅ‚odzieja!” – krzyknęła, tÅ‚um spojrzaÅ‚ na niÄ… z zaciekawieniem
- tak... wczoraj jechaÅ‚yÅ›my spokojnie traktatem, a ten bydlak ze swoimi zbirami napadÅ‚ na nas i zabraÅ‚ wszystkie pieniÄ…dze! PrzyjechaÅ‚yÅ›my tu odzyskać tylko to co nasze! JeÅ›li to zbrodnia, to ukarzcie nas! JeÅ›li zbrodniÄ… jest odebranie swojego to niech spotka nas kara i spotka kara wszystkich, którzy odbierajÄ… co swoje... – Francesca spojrzaÅ‚a na wpatrzony w niÄ… tÅ‚um, jej wytÅ‚umaczenie wyraźnie podziaÅ‚aÅ‚o, na trzymajÄ…cego Lin mężczyznÄ™ zaczęły kierować siÄ™ wrogie spojrzenia, zaraz rozpoczęła siÄ™ bójka. Na szczęście nikt nie zwróciÅ‚ uwagi na to, ze wczeÅ›niej zapÅ‚aciÅ‚y karczmarzowi za napitek. Kobieta spokojnie siedziaÅ‚a w dalszym ciÄ…gu przy stoliku koÅ„czÄ…c wino, skruszona dziewczyna podeszÅ‚a do niej i podziÄ™kowaÅ‚a
- Drugi raz nie licz na moją pomoc...- powiedziała Francesca, była zła, lecz nie pokazała tego po sobie, nie mogła liczyć na łup dzisiejszego wieczoru, ludzie zapewne stali się ostrożniejsi, a ona dzisiaj była za bardzo rozpoznawalna.

Wampirzyca wyszła na zewnątrz, hałas za bardzo ją irytował. Niebo było bezchmurne, księżyc pod postacią rogaliku zdobił nieboskłon, wraz z próbującymi mu dorównać tysiącami światełek. Wiał lekki wiaterek, przynosząc ze sobą orzeźwiające ukojenie nocy. Francesca spoglądała w mroki, jakże wiele skrywały tajemnic...
 
__________________
Cisza barwą mego życia Szarość pieśnią brzemienną, którą śpiewam w drodze na ścieżkę wojenną istnienia...

Ostatnio edytowane przez Asmorinne : 04-05-2008 o 21:07.
Asmorinne jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem