| Cohen usłyszawszy kobiecy krzyk z zaułka ruszył w jego kierunku.
„Może się coś w końcu wyjaśni albo to tylko zwykły napad, pal licho politykę całą ta sprawa śmierdzi mi walką o władzę. Czyli nic, czym miałby się zajmować uczciwy żołnierz.”
Spojrzał za ramię na Ravela widząc, iż stoi i nie umie się zdecydować zawołał. - Ruszmy do przodu, czas komuś przetrzepać skórę. – mówiąc to ściągnął miecz dwuręczny przytroczony do pleców.
Uliczki były źle oświetlone i śmierdziało w nich tak jak powinno śmierdzieć w takich ciasnych miejscach, gównem, sikami potem i nierządem cały obraz miasta w swoistym przekroju, brakowało tylko jeszcze zapachu krwi, ale to mogło się wkrótce zmienić.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nieulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. Aby człowieka docenić wystarczy kliknąć na wagę albo notkę wpisać... |