| „Nie jest źle... tak powiedział. Mówił o sobie? Pewnie tak, on chyba dbał bardzo o wygląd... A że był homidem to pewnie wolał ludzkie samice – takie z pomalowanymi rzęsami, czerwonym barwnikiem na ustach i różnymi upiększeniami... Zresztą o czym ja myślę?!” Tiba warknęła na siebie, zapominając, że nie jest sama. W ogóle w jej przypadku trudno było mówić o jakimś opanowaniu. Wciąż bliżej jej było do wilka niż człowieka, a co za tym idzie – nie potrafiła udawać. Raz po raz zerkała w stronę Marka, a na jej twarzy można było dostrzec grę emocji i walkę, jaka akurat toczyła wewnątrz umysłu. Tak bardzo chciała się skupić na słowach Białego Strumienia, chciała przecież uratować krewniaczkę... a jednak jej myśli wciąż odpływały. „A może powiedział to do mnie? Może... a jeśli nawet to, co z tego? Uspokój się!”
- ... pewnie dlatego ukryto go w środku lasu. Ale jeśli coś się tam stało, gazety na pewno o tym pisały. Musicie najpierw zebrać tyle informacji ile to możliwe, nim podejmiecie jakiekolwiek kroki. Pamiętajcie, że nie wiemy z kim walczymy, a chodzi o życie naszej siostry. Jeśli będę mógł, pomogę Wam, a jeśli nie ja, to możecie prosić o pomoc Jędrzeja. Sami widzicie, co się dzieje, sytuacja jest poważna i jeśli rozpęta się wojna ucierpi na tym całe miasto, ucierpi na tym Zasłona! W tej chwili ta sprawa jest dla mnie najważniejsza, a Wy jesteście moją prawą w sprawie Joasi.
„Tak, Joanna. Ona jest najważniejsza!”
- Sprawa jest najważniejsza... – Tiba powtórzyła bezwiednie słowa Białego Strumienia - Ale czy powinniśmy teraz nawiedzać tego człowieka? Czy raczej mamy czekać aż wzejdzie słońce? Gdzie mamy się udać teraz? Czy Jędrzej może nam tu pomóc?
Nagle zmęczenie opadło z niej, czuła przemożną potrzebę działania. Tylko działając można wszak zabić niechciane myśli.
__________________ Ja wymyślę Ci słowa, których sens pojmiesz tylko Ty
Z nich ułożę baśń o królewnie co
Zmarła z żalu, bo
Nie poznała Cię |