| -Jednak będziemy czekać. Perspektywa wielu minut w samochodzie w takim stanie nie wydaje się kusząca.
Natalija gorzko skomentowała w myślach zachowanie męża. Skończyła poprawiać makijaż. Przede mną, w kałuży deszczu płynącego potokami, leży mężczyzna, ofiara wypadku, w którym uczestniczyłam... a ja siedzę sobie w dość suchym samochodzie, ba! nie byle jakim samochodzie, i poprawiam sobie makijaż. Cóż za groteska. Wyniosła "dama" grzeje swoje cztery litery w samochodziku, a możliwe, że tamten człowiek umiera. Jakaż głęboka refleksja w obliczu śmierci... Czyżbym stała się aż taką zimną no... przez ostatni czas czy zawsze taka byłam? Uśmiechnęła się trochę przypominając sobie słowa spisane przez mistrza Goethego, a włożone w usta Mefistofelesa: " Myślisz, że sam popychasz, a to ciebie popychają."
- I co tam? - zapytała tonem jakby chciała dowiedzieć się jak się czuje ciotka: ta jedna z wielu znienawidzonych. Zupełnie do mnie nie dociera to co się dzieje? Choć nie przesadzajmy... Wiem, że zaraz zlecą się reporterzy. |