War
Sensacyjny
Z reguły filmy z takimi gwiazdami jak właśnie grającymi tu Stathamem i Jetem Li uważa się za wysokobudżetowe szmiry (Transporter, Jet Li: The one), których jedynym atutem jest satysfakcjonująca dawka kopnięć, salt i nokautów z nieodłącznymi eksplozjami. Mogą się one podobać, ale nikt nie oczekuje od nich fantastycznej fabuły, a jedynie wizualnej papki. War natomiast, mimo iż nie aspiruje do roli ambitnego kina, w moim mniemaniu stoi przynajmniej o dwie półki wyżej.
Fabuła? Zaskakująca. Początek wydaje się być banalny - ot, dwóch agentów FBI robi wjazd na chatę, w której imprezuje triada i egzekutorzy yakuzy. Ów wjazd kończy się tym, iż niezadowolona z 'party crashers' yakuza przypomina o sobie kilka lat później kasując jednego z agentów, pozostawiając drugiemu (w tej roli - Statham) vendettę. Banał? Banał. Ale tylko przez pierwszy kwadrans, bo później zaczyna się pełna jazda, która pięknie wszystko komplikuje powodując, iż przynajmniej 2 razy zmieniamy zdanie o tym co działo się chwilę wcześniej.
Duet Li & Statham zapewnia godziwą rozrywkę także w aspekcie wizualnym. Darowano sobie, dzięki Bogu, wplatanie akrobacji do walki wręcz tudzież strzeleckiej pozostawiając wszystko na w miarę realistycznym (choć wciąż widowiskowym) poziomie. No, i samce też będą zadowolone. Golizny nie brakuje
Minusów specjalnie nie uświadczyłem. Może z wyjątkiem wpadki, iż Jet Li strzela z broni, która zawsze brzmi jakby posiadała tłumik. No, i jeszcze ten oklepany uśmieszek Jeta. On był już w każdym filmie. Oprócz tego dobre, aczkolwiek nie przełomowe kino.
Filmweb wycenił War na 7.5/10. Przychylam się do tej oceny i polecam.