| Lili zauważyła zmartwione i nieufne twarze małych towarzyszy. Wiedziała, że woleliby oni od razu zabić przeciwników. To nie ładnie tak rzucać komuś ostrym narzędziem w głowę gdy ten wcale się tego nie spodziewa... - przeszło jej przez myśli. Lilianum była osobą spokojną, miłą, dobrą i...dość nerwową, co przeczyło jej spokojowi. Furie w jakie zdarzało jej się wpadać były całkowicie nieprzewidywalne. Po całym zajściu Lili zupełnie nie wiedziała co się dokładnie stało.
Teraz cała sytuacja wydawała się być prosta. Turyli próbowała pogorszyć wygląd twarzy Lilianum nakładając delikatne kreski wilgotnego piachu. Borlath, który miał dobre intencje wziął w swoją dużą dłoń garść błota i klepnął nią Lili w plecy uśmiechając się przy tym jakby jego dobry uczynek miał pomóc całemu światu. Dziewczyna odwróciła się do niego, a na jej czole zaczęła pulsować niewielka żyłka, która nie wróżyła nic dobrego. Elfka chciała już zacząć krzyczeć i bić półorka jednak Turyli gwałtownie i nadzwyczaj skutecznie wypchnęła ją z krzaków. Białowłosa efektownie upadła na ziemię jednak szybko się podniosła jak pełna zdrowia i siły kobieta i zamachnęła się ręką w waszą stronę. No i plan szlag trafił. - pomyśleliście zgodnie. Hugo i Halandar (H&H XD) z satysfakcją złapali za swoją broń w celu szybkiego skasowania strażników gdy nagle Lili ponownie upadła na ziemię. - Auć... - pisnęła Lilianum, a wy zrozumieliście, że po takim poświęceniu na pewno będzie mieć siniaki.
Mężczyźni krzyknęli coś w stronę jednego z namiotów, z którego po chwili wyszedł trzeci mężczyzna. Jeden z nich podszedł do Lili i złapał ją za ramię pociągając ku sobie. - Kim jesteś i co tu robisz?! - rzekł surowo potrząsając dziewczyną. Siedzieliście za krzakami pełni obaw i niepewności. W końcu nikt z was nie wiedział, co tak naprawdę doprowadzało Lilianum do furii. Być może był to zwykły, zielony namiot?!
Strażnik szarpiący Elfkę spojrzał podejrzliwie w stronę zarośli z których wyłoniła się kobieta i zdążył zaledwie dać pół kroku w waszą stronę gdy nagle na jego szyi zawisła sprawczyni całego tego zamieszania. - Ej, może trochę delikatniej! Ta dziewczyna potrzebuje pomocy! - krzyknął w jego stronę mężczyzna stojący przy namiocie. Strażnik trzymający Lili rzucił groźnym spojrzeniem w stronę krzaczorów, po czym zarzucił biedaczkę na ramię i ruszył w stronę namiotów. Położył ją delikatnie przy ognisku. Wszyscy trzej uśmiechnęli się rozkosznie. - Fajne cycki... - No, i brzuch... - A te rysy twarzy...myślicie, że ona jest córką jakiegoś bogacza?!
Wszyscy popatrzyli na siebie, a potem na podarte ciuchy dziewczyny i wybuchli śmiechem. - Ta, stajennego chyba! hahaha
Z daleka czuliście jak Lili zaczyna się gotować. Być może to była właśnie wasza ostatnia szansa na jakąkolwiek reakcję. Nikt poza tymi mężczyznami nie opuścił namiotu. Być może nikogo już tam nie było...choć kto wie. Mężczyźni klęczeli tyłem do was. Tylko jeden z nich dość często odwracał się w waszą stronę. Spoglądał wręcz co chwila. Zastanawialiście się co stanie się najpierw.
Lili wpadnie w szał, mężczyzna ruszy w waszą stronę, czy może wszyscy najpierw zabiją ją, a potem was? Musicie poważnie zastanowić się nad kolejnym krokiem. Być może Elfka jest właśnie na skraju nerwicy...
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< |