Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-13-2008, 19:39   #423
Sayane
The Sentinel
 
Sayane's Avatar
 
Reputacja: 8 Sayane ma w sobie cośSayane ma w sobie cośSayane ma w sobie coś
$: 147 643
Anzelm, uszkodzona koszulka kolcza uświadomiła Ci, że nie zostało wiele czasu by szkielet uszkodził i Ciebie. Przeciwnik jest niezmordowany, zaś Twoje siły sukcesywnie malały. Skoncentrowałeś się na unikaniu ciosów i szerokich zamachów - raz, drugi, trzeci; wreszcie gwałtownym zrywem zanurkowałeś pod halabardą, silnym ciosem gruchocząc rzepkę przeciwnika, poczym przetoczyłeś się za jego plecy, szybko lustrując otoczenie. Kolejne bełty wbiły się niedaleko Was, po swojej lewej stronie widzisz natomiast zbliżającą się ścianę wody.

Nathiel, precyzyjne ciosy sejmitarów powoli penetrują klatkę piersiową szkieletu. Jednak czujesz, że Twój oddech staje się coraz krótszy a ciosy słabną. Ponadto nadejście kuszników nie pozwala Ci się w pełni skupić na walce. Nie masz zaufania do umiejętności strzeleckich Maureen a prócz niej nie widziałeś, by któraś z kobiet używała dystansowej broni. Od popisu Phaere nie słyszałeś też charakterystycznych magicznych wybuchów. Gdzieś na obrzeżach umysłu pojawia się lodowata myśl, że dziewczyny po prostu zwiały wraz z końmi, zostawiając Was w charakterze przynęty.

Wzbierający od jakiegoś czasu huk wody osiągnął swe apogeum. Widzicie trzy trąby wodne przemieszczające się szybko w kierunku lądu. Dotknąwszy ziemi wytracają wodę (oblewając Was lodowatą ulewą) po czym rozdzielają się, precyzyjnie uderzając w grupy szkieletów, odrzucając drowa i kapłana na boki. Broń, zbroje i kości wirują przez dłuższą chwilę w powietrzu rozdzierane silnymi prądami wiatru, by w końcu runąć w kawałkach na ziemię.

Kaszląc i prychając zbieracie się z trawy, strzepując z siebie resztki przeciwników, patyki i kawałki wyrwanej darni. Nathiel ma na lewym ramieniu głęboką ranę po tym, jak trafiła w nie złamana kość udowa jednego z przeciwników; Anzelm wywinął się jedynie z rozciętą skórą na głowie i szyi, które jednak silnie krwawią. Zapach ryb i wodorostów, mieszający się ze smrodem potu i padliny nie poprawia Wam samopoczucia. Całą zachodnią część polany pokrywają szczątki nieumarłych; gdzieniegdzie w trawie połyskują czerwone, owalne obiekty wielkości pięści. Wzburzone fale uderzają o brzeg, porywając ze sobą co bliższe kości. Przerażone konie rżą stając dęba i ryjąc kopytami podłoże. Jeden z nich niemal zerwał się z uwięzi; pysk ma cały pokrwawiony, obtarty kantarem i wędzidłem. Tiloupa i Calcifera nigdzie nie widać.

Przez polanę przetacza się kolejna fala energii tak pełna nienawiści, frustracji i rozczarowania, że czują ją nawet nie-magowie. Unosząca się nad jeziorem kula zamigotała wyraźnie i obniżyła się. Leżące na ziemi kości zaczynają wibrować.
 
__________________
"W wirtualnym świecie szukamy tego, co dostawaliśmy przez setki lat od najbliższych – bliskości”

Ostatnio edytowane przez Sayane : 04-13-2008 o 19:42.
Sayane jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem