| Dla Tishalulle dwa tygodnie upłynęły głównie pod znakiem treningów, treningów i jeszcze raz treningów.
Doskonale znała samą siebie, i nie mogła sobie sama pozwolić na jakiekolwiek niedociągnięcia. Sama dla siebie była wymagającą perfekcjonistką.
Wymagało to poświęcenia ogromnej ilości czasu i uwagi, ale według niej opłacało się.
Zresztą według jej dwóch nauczycieli również.
W karczmie w jakiej się zatrzymała bez trudu po kilku dniach dało się rozróżnić kto jest przejazdem a kto mieszkańcem wpadającym co jakiś czas coś zjeść lub wypić.
Tishalulle jednak jak dotąd nie miała ochoty nawiązywać znajomości, przyjechała po to by się uczyć, czas i miejsce towarzyskich znajomości zostawiła za sobą w swym rodzinnym mieście.
Przynajmniej na razie.
Nie bardzo ją interesowało jak zostanie to ocenione przez innych, nawet gdy z rozmów prowadzonych przy stołach dzięki umiejętności wyłapywania z wielu głosów tych bardziej istotnych informacji zorientowała się, że reszta przybyszy podobnie do niej zjawiła się w miasteczku w celu pobierania nauki, a ich zadaniem ‘szkoleniowym’ będzie udanie się w tym samym mniej więcej kierunku.
Gdy zbliżyła się dzień w jakim miała wyjechać stwierdziła, ze opuście miasteczko w kilka godzin po wesołej gromadce w jaką zdążył zmienić się reszta przyjezdnych.
Najwyraźniej zamierzali udać się w kierunku dworku niejakiego Kurta, jaki chodź leżał w pobliżu również jej drogi, nie był jej celem.
Altaren według słów Tan Gotrika miało znajdować się o jakieś trzy godziny drogi na południowy zachód, a przez kilka miesięcy drogi może by i zarosły tak, by wóz miał problem z przejechaniem ale na pewno nie pojedynczy jeździec.
Dzień jak wiele innych okazał się kolejnym słonecznym, pięknym dniem od samego rana.
Tishalulle nie zamierzała się zrywać z lóżka z samego świtania, przed śniadaniem udała się do stajni by osobiście przed wyprawą zadbać o swojego wierzchowca.
W sumie zjadła śniadanie dopiero w jakieś dobre półtora godziny po tym jak inni ‘uczniowie’ jacy wraz z nią przebywali z miasteczka opuścili jego mury.
Podróżowanie z tak liczną grupa nie sprawiłoby jej chyba żadnej przyjemności.
__________________ Candles raise my desire
Why I'm so far away
No more meaning to my life
No more reason to stay... |