| "Batory" wzruszył ramionami. Wiedział, że teoretycznie to cichociemni są wyżsi rangą, ale nie do końca zgadzał się z podjętą zespołowo decyzją. Niemcy nie są głupi. Nie dadzą się tak podejść. Możliwe, że trzeba będzie...Krystian przełknął ślinę - kogoś zabić. Ta myśl prześladowała go bez końca. Dylemat względem mordowania ludzi. Tak rozważając doszli do mostu Poniatowskiego. Za brzegiem Wisły czekała armia czerwona. Przez chwilę "Batory" przystanął z kompanią, aby popatrzeć na czołgi za mostem. Wtem, ponad czerwonymi legionami wzbiły się słupy ognia. Zapadła pełna grozy cisza, przerwana najpierw cichym jękiem, a potem serią uderzeń i wybuchów. A więc stało się! Rosjanie odpalają z artylerii. Zza was słychać krzyki. Warszawa znów w ogniu walk. "Batory" zacmokał w usta. Tyle razy już był bliski śmierci...śmierć to wesoła perspektywa spotkania z rodzicami. Tak pomyślawszy wyjął z bocznej kieszeni płaszcza cztery laski dynamitu.
- Dupa z rozpoznaniem i innym gównem - rzucił do ekipy. - idziecie ze mną, czy mam sam to zrobić?
Po czym upatrzywszy dobra miejsce, zanurzył się w Wiśle.
__________________ Uczyć się, modlić do swego Boga i pracować. Zawsze czerpać pełnymi garściami z życia, czując się jednocześnie bezwarunkowo szczęśliwym. Pracować nad sobą i kochać za nic. Oto co znaczy być dobrym człowiekiem. |