Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-14-2008, 15:03   #164
Maciass0
Public Relations
 
Maciass0's Avatar
 
Reputacja: 3 Maciass0 ma w sobie cośMaciass0 ma w sobie coś
$: 37 109
Garnir przeszukując swój plecak spojrzał na chwilę na towarzyszy i zobaczył, że zagrożenie ze strony kotołaków minęło i już wszyscy z drużyny schodzą w stronę wozu, jednak najgorzej wyglądała sytuacja Abrahima. Miał całą pogryzioną nogę. Krasnolud uśmiechnął się i wyciągnął coś z plecaka i schował to w rękach, a te trzyma za plecami. Zszedł z wozu a w tym czasie Abrahim położył się na deskach wozu, widocznie próbował uśmierzyć ból. Garnir przybliżył się do nogi Araba, aby zobaczyć ranę. Widział dużą pozostałość po kłach kotołaka. Krasnolud uśmiechnął się, a widząc to Santiago, który stał obok Abrahima oniemiał ze zdumienia. Pewnie pomyślał sobie "co za głupi krasnal?".

Garnir wziął swój palec i dotknął nim kolana Abrahima, aż ten otworzył oczy i wrócił do pozycji siedzącej.

- Boli? - zapytał się krasnolud, a Arab tylko otworzył oczy i odpowiedział z ironią

- No co ty Garnirze drogi, przecież nigdy nie czułem się lepiej - i uśmiechnął się lecz potem pewnie znowu poczuł ból w nodze.

- Jakby cię coś bolało to mam pewną miksturkę - wyjął zza pleców flakonik z esencją i uśmiechnął się - ale jeśli mówisz że cię nie boli.
Garnir już chciał chować miksturkę lecz ostatecznie spoczęła ona w ręku Araba który słuchał się poleceń krasnoluda:

- Pij powoli i małymi łykami, powinieneś poczuć ciepło w nodze za jakąś małą chwilę, i nie musisz dziękować, to ja dziękuje że pragniesz uwolnić mój dom od sług Chaosu.

Następnie Garnir wziął pusty flakonik od Araba i zaniósł go do swojego zielonego podróżnego plecaka. Odwrócił się i zobaczył teraz jak Joseph dotyka się boku i w tym miejscu krasnolud dojrzał rozerwaną kolczugę, więc zatroskany wielce Garnir podszedł do konnego i musiał zobaczyć dziurę.

- Mhmm, Josephie, będziemy musieli pójść do rzemieślnika, który kółka kolcze ci sprzeda i złączy całą zbroję na nowo. Ja mógłbym ci pomóc przy złączaniu ale to wolę abyś zostawił mistrzowi, a nie zwykłemu gońcowi. - i uśmiechnął się i wyciągnął medalion, który miał na szyi - kiedy będziemy w Karak-Norn to wtedy zaprowadzę cię do pewnego płatnerza, on pokaże ci swoje wyroby, a oczy wyjdą ci na wierzch- zaśmiał się.
 
__________________
Posty tylko w weekend. Za utrudnienia przepraszam
Maciass0 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem