Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-14-2008, 15:40   #425
Ribesium
 
Ribesium's Avatar
 
Reputacja: 3 Ribesium wkrótce będzie znany
$: 30 787
Maureen zaklęła cicho ze złości. Uczucie, że nie na wiele się przyda, było wręcz nie do zniesienia. Okropnym bluzgiem wyraziła również pogląd na stan własnego przetrzebionego już nieźle ekwipunku. DLACZEGO, na litosierdzie pańskie, nie dokupiła strzał, nie oddała łuku do renowacji i ach.. można było zrobić tyle rzeczy... No ale nic, potem się nad sobą poużala, obecnie trzeba się skupić i działać. Nadal mają do zwalczenia sześć szkieletów, a biorąc pod uwagę, że z całej drużyny walczą tylko Nathiel i Anzelm, sytuacja nie należała do najciekawszych. "Niech Cię diabli, Bast. Nie mogłeś nas zostawić PO tym wszystkim?" pomyślała rozgoryczona. Zaraz jednak zrobiło jej się głupio. W końcu i ona, gdyby nie wrodzona chęć pomocy i lojalność wobec znajomych, pewnie też zwinęłaby manatki. Spojrzała szybko na podtrzymującą drowkę Fosht'kę. Zawahała się chwilę, ale odważyła się w końcu na pytanie:

- To co robimy?

Starała się, by nie wypadło to bezradnie ale dziarsko i w duchu współpracy i konsultacji. Szybko oceniła sytuację na dole. Omal serce jej nie stanęło, gdy szkielet o mały włos zdekapitowałby Nathiela a potem z impetem powalił drowa na ziemię. Z przerażeniem śledziła jak Nathiel z ogromnym wysiłkiem dźwiga się na nogi. Tylko on wie jak dużo siły - fizycznej i psychicznej - go to kosztowało. Widać było, że obaj panowie słabną. Anzelm, również ranny i zapewne równie obolały, też nie utrzyma się długo na nogach. Może przeciwnik nie jest wybitnie liczebny, ale na pewno ma przewagę jeśli chodzi o trudność zabicia. Nadszedł czas by nie siedzieć z założonymi rękami.

- Ma ktoś jakieś rady? Co możemy zrobić, by pomóc? Może rzucić zaklęcie na moje strzały? - zawołała w przestrzeń. Zanim jednak ktokolwiek zdążył odpowiedzieć, unoszące się dotąd na wodzie COŚ przekształciło się w trąby powietrzne gwałtownie atakujące wszystko w okolicy. Łowczyni ledwo zdołała paść na ziemię, starając się wstrzymać oddech, by nie nałykać się wody. Lodowaty chłód jaki objął jej ciało sprawił, że omal krzyknęła. Wodny prysznic w połączeniu z biczowaniem grudkami piachu wywoływał ból i pozbawiał tchu. Sekundy tortury wydawały się godzinami. Nagle jednak trąba oddaliła się tak szybko jak się zjawiła. Dziewczyna podniosła się powoli do pozycji siedzącej, kaszląc i prychając.

- Tak, w porządku - - wydusiła w stronę Nathiela, oceniając pobojowisko. Niespodziewany atak żywiołu przyniósł chociaż jedną korzyść - pokonał pozostałe szkielety. Niepokojące było jednak drżenie ziemi, unoszące się wokół kości i widok żywiołu nadal szalejącego w pobliżu zebranych.

- Co to ma być, do diabła - - mruknęła łuczniczka - Słuchajcie, zbierajmy się stąd póki jeszcze możemy. Kto wie co jeszcze się stanie - zawołała do słaniających się na nogach Nathiela i Anzelma. Wiedziała, że w tym stanie panowie powinni odpocząć, jednak obecnie nie mogą pozwolić sobie na ten luksus. Po drodze, jeśli tylko uda im się opuścić to miejsce, opatrzy się im rany i pozwoli odetchnąć.
 
__________________
Trouble is my middle name
But in the end Im not too bad

Ostatnio edytowane przez Ribesium : 04-14-2008 o 17:50. Powód: niezgodność z ostatnim postem MG ;)
Ribesium jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem