Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-14-2008, 18:09   #166
Bulny
 
Bulny's Avatar
 
Reputacja: 2 Bulny wkrótce będzie znany
$: 45 586
Stan Abrahima nieco się polepszał. Pierwszy ból ustępował, co nie oznaczało że to koniec. Przyszedł czas na to drugie, nieco bardziej uciążliwe odczucie rany w nodze. Rozszarpana skóra ukazująca kawałek mięśnia bardzo piekła i cała zalała się krwią. Człowiek, mogąc już prawie normalnie egzystować umysłowo, wziął eliksir z ręki krasnoluda. W jego oczach widać było wdzięczność za okazaną pomoc, choć teraz nie było czasu, aby o tym mówić. Odkorkował go i położył obok siebie, potem popatrzył na Sanitago podstawiającego mu flaszkę. Ją również wziął, wypowiadając nieco ospale słowa:
- Niestety jedyny nie pozwala mi, jak to mówicie "pociągnąć sobie łyka", ale takie barbarzyńskie metody stosuje się nawet w mym kraju.
Potem owinął nieco duży korek kawałkiem szmaty, który wyciągnął z plecaka. Taka rzecz zawsze się przydaje. Towarzysze patrzyli nieco zdziwieni, gdy czarnoskóry począł owijać szmatą zatyczkę od rumu. Gdy skończył wetknął ją sobie do ust, aby nie przygryźć języka, gdy dostanie kolejnego szczękościsku. Potem znowu podał butelkę Estalijczykowi mówiąc jedynie:
- Lej!

Twarz Araba momentalnie zmieniła swój kolor, z brązowego na brązowo-czerwony. Towarzysze widzieli wszystkie ścięgna napięte przy jego mięśniach, gdy szermierz wylewał piracki trunek na nogę mężczyzny. Tamten coraz mocniej zaciskał zęby na nieszczęsnym korku. Wydawało się, że niedługo przegryzie go na pół. Tak się jednak nie stało. Po polaniu rany, Abn'Jazzir usiadł oddychając ciężko. Widać było, że wytrzymanie takiego bólu było nie lada wysiłkiem. Teraz przyszedł czas na spoczynek. Abrahim wziął do ręki buteleczkę z eliksirem i począł powoli sączyć płyn. Wpierw wzdrygnął, czując pieczenie, ale potem rzeczywiście przemieniło się ono w przyjemne ciepło. Napój działał. Rana zaczęła się powoli zasklepiać. Gdy już kończył pić, w jego oku pojawił się dziwny błysk, który wszyscy zauważyli.

Po zakończeniu sączenia nektaru, człowiek ostawił go na deski pojazdy z klasycznym wzdychnięciem. Potem bez słowa zajrzał do plecaka. Zaczął tam gmerać i przewracać wszystko, jakby czegoś szukając. Przy tym ciągle mówił pod nosem:
- Gdzie to może być? No gdzie to jest? Nie mogło się rozbić. O jest! - Ostatnie słowa niemalże wykrzyknął z radością. Jeszcze chwilę poszperał w bagażu, by wyciągnąć podłużny, owinięty w damską chustę przedmiot. Zdjął piękny, otaczający go materiał, a oczom towarzystwa ukazała się fiolka z jakąś brązowawą breją w środku. Na twarzy mężczyzny pojawił się dziwny uśmiech, a jego oczy wpatrywały się dziwnie na pływające w płynie kawałki jakiegoś korzenia. Widać było w nich coś jakby tęsknotę. Człowiek przypatrywał się tak w milczeniu przez krótką chwilę. Potem otrząsnął się wręczając ją krasnoludowi.
- Na śmierć zapomniałbym, że również mam eliksir. Proszę weź go, jako zwrot części mego długu wobec was. Dostałem go dawno... - Tu Arab przerwał. W jego oczach dało się zobaczyć smutek, choć twarz pokryła się dziwnym rumieńcem. Reszta drużyny mogła zobaczyć pojedynczą łzę spadającą powoli po policzku. -... Ee... Na czym skończyłem? A tak na prawdę bardzo wam wszystkim dziękuję i mam wobec was dług, który spłacę, gdy zajdzie okazja. Mam nadzieję, że nie będę musiał tego prędko robić. - dokończył człowiek, jakby starając się wybrnąć z sytuacji. Potem spojrzał jeszcze na resztę i, jakby zawstydzony, rzekł:
- No co? Nawet najtwardszy wojak może uronić łzę mając tak rozszarpaną nogę.
 
__________________
"Gdy Ci obcych ludzi trzech mówi że jesteś pijany to idź spać" - Stare żydowskie przysłowie ;)

Ostatnio edytowane przez Bulny : 04-14-2008 o 18:11.
Bulny jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem