| Gdy karczmarz podszedł do stołu, elf w kapturze odebrał podany mu bukłak i skinieniem głowy podziękował, po czym solidnie pociągnął nalanego płynu, z radością stwierdzając, że wódka jest naprawdę mocna. - Tego mi brakowało - mruknął do siebie i przybrał na krześle wygodniejszą pozycję. - Tego mi brakowało... - powtórzył po chwili rozkoszując się kolejnym łykiem wybornej gorzałki.
Gdy karczmarz skończył mówić, elf odpowiedział cicho, ale wyraźnie, typowym dla siebie, zimnym tonem, nie pozostawiającym dyskusji: - Nie jestem tu by zawierać znajomości, ani kogoś do siebie przekonywać karczmarzu. Zregeneruję siły, a potem za dzień lub dwa dalej ruszam na szlak.
Elf wstał od stołu, nadzwyczaj plugawie mrucząc coś o kupie gnoju i goblinach. - Teraz - kontynuował, mówiąc do karczmarza - zechciejcie wskazać mi mój pokój, bo bardzo potrzebuję odpoczynku.
Zakapturzony elf niedbale skłonił się do krasnoludów, dopiero teraz zauważając, że niziołka już z nimi nie ma, po czym obrócił się w stronę karczmarza, nie zapominając po drodze rzucić krasnoludowi-wojownikowi pogardliwego spojrzenia. Elf wpatrywał się teraz w karczmarza, oczekując, aż ten zechce wskazać mu pokój.
Ostatnio edytowane przez Jons : 04-15-2008 o 16:15.
|