Cread po prostu czeka na dalszy rozwój wydarzeń. Taki cichy obserwator. Jakby co, to się wtrąci

PS. Naprawdę tego nie zaznaczyłem? Ahh ta skleroza jak zwykła mawiać przyjaciółka...
EDIT: Co do tego zamieszania z runami, to koncepcja artystyczna była taka:
Postać pomyliła zaklęcia, przez co odruchowo wymówiła nie to słowo runiczne, co trzeba. Przez to wzór, który sama utworzyła, zaczął się rozpadać. Coś jak w chemi. Nie ten pierwiastek i "bum"...
W każdym razie przyjąłem, że skoro postać sama uplotła wzór, to mniej więcej wie, gdzie się pomyliła. Skoro czarodzieje manipulują splotem, to mniej lub bardziej intuicyjnie wiedzą, jak sami układają jego włókna. W każdym razie całe to "włókiennictwo" to uczucie, jakie ma Cread, gdy rzuca czary. Dzięki temu mogłem oddać to, jak on postrzega magię i jednocześnie otworzyłem sobie furtkę do opisywania różnych sposobów działania Splotu podczas rzucania czarów w późniejszych postach (okiem Gryfa).
To tyle jeśli chodzi o moja wizję.
