Obrazy przemykające w kuli odbijały się w czarnych oczach
Isabell. Nie interesowało ją jednak co oznaczają napisy. Było jej to obojętne. Wszystko było jej obojętne. Nawet to, czy przeżyje kolejny dzień. Jeżeli się nie uda,
Isabell też byłaby zadowolona. Pomimo, że pragnęła śmierci, bała się jej. Tylko dlatego dalej żyła.
Z zamyślenia wyrwał ją napis, który pojawił się na kuli. Zamówienie zrealizowane. Nie bardzo wierzyła w to, że wszystko dostaną od razu. Ze zwątpieniem na twarzy weszła do windy...
***
Drzwi windy otworzyły się.
Isabell ujrzała dwa samochody, oraz po walizce na masce. Przez moment nie mogła się otrząsnąć ze zdumienia.
-
Cholera, szybcy są... - szepnęła.
Podeszła do jednego z aut. Pierwsze co zrobiła, to poszukała ubrań. Znalazła je w bagażniku. Zarzuciła na siebie ciemne, sportowe ciuchy. Od razu poczuła się lepiej. Następnie broń. Wyciągnęła z walizki spluwę oraz paralizator, po czym włożyła je do skrytki w ubraniu.
Z następnej walizki wyciągnęła granat z gazem łzawiącym, oraz nóż. Uznała, że laptop lepiej zostawić w aucie. Na zewnątrz raczej się nie przyda. Apteczkę także warto było zostawić w samochodzie.
Uważnie przyjrzała się jednemu krzyżykowi. Wzięła go do ręki i obróciła w palcach. ~
Komunikator... Nieźle.~ Zarzuciła go na szyję. Szybko zorientowała się, że coś takiego pasuje do każdego ubrania. Idealnie - nie będzie się rzucał w oczy. Do tego Księga...
Isabelle ostrożnie przerzuciła parę kartek. Ciekawe, ile jeszcze takich egzemplarzy zostało? Pewnie niewiele.
Przyjrzała się uważnie hangarowi na hologramie. No cóż. Nic specjalnego, ale lepsze to, niż nic.
-
Dobra, ja prowadzę ten samochód, dobierzcie się z drugim jak tam chcecie. Najlepiej jak od razu pojedziemy do kryjówki, tam przejrzymy wszystkie rzeczy, choć mamy ograniczony termin. Wszyscy gotowi?
-
Prowadzenie samochodów nie jest moją mocną stroną. Mogę jechać z kimkolwiek, kto choć trochę umie jeździć. Masz rację, lepiej jedźmy najpierw do kryjówki- jej głos porażał swą obojętnością.
Usiadła na przednim siedzeniu obok
Śmierci.
-
Możemy jechać. - powiedziała sucho.
***
Jeżeli jeszcze przed chwilą w
Zarazie było coś z dawnej
Isabell, to tylko przez chwilę. Każdy miewa chwilę słabości, a u niej, ta właśnie minęła. Ostro odrzuciła od siebie wspomnienia i z pustką wypisaną na twarzy odpaliła komputer pokładowy. Na mapie widniał mały punkcik oznaczony cyfrą 1. Nie bacząc już na nic, wpatrzyła się w rozmazujące się obrazy za oknem.