| Sam ostatnio nad tym myślałem, ze względu na moje zainteresowania i chciałem coś takiego zrobić, ale nie luźną przygodę tylko... No właśnie, nie będę zdradzał bo możliwe, że w wakacje wystartuje moja własna sesja. Nie taka typowa, z tą różnicą, że odgrywana w mezozoiku albo archaiku, nie, nie to będzie coś- ewolucyjnego :P
Tak, to dobre określenie, ale czy przygoda sama w sobie w stylu dedekowskim (czyli "bij, zabij") szybko by się pewnie znudziła, bynajmniej mi, a zrobienie sesji na podłożu intryg i ciekawej fabuły bez nadmiernego rzucania kośćmi, jak dla mnie, okazuje się niemożliwe do wykonania w epokach zamierzchłych.
Już widzę homo erectus perswadującego szamanowi, że córka króla plemienia "szczekający z rosiczkami" jest zdrajczynią...
No więc, próbuj, ale jak dla mnie w tym przyszłości nie ma.
Pozdrawiam.
__________________ Jak dorosnę, chcę zostać Mirą, albo Lilliel, bo piszą niesamowitą powieść! |