Wątek: Trudna Sprawa
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-24-2008, 16:33   #153
lopata
 
lopata's Avatar
 
Reputacja: 2 lopata jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 019
Umysł szalonego krasnoluda nie był w stanie wychwytywać subtelnych aluzji oraz gry, którą podjął elf. Logicznie myśląca istota, pełna rozumu i trzeźwa umysłowo wyłapała by na czym polega "pożyczka" pieniędzy od Lilawandera dla Snorriego. Jednak tego osobnika nawiedzały przeróżne widziadła oraz demony. Czujność polegająca na ciągłym rozglądaniu się za potencjalnym zagrożeniem, jeśli również chodziło o toważyszy nie pozwoliła dosłyszeć w pełni słów Albrechta, który użył niefortunnej kombinacji: "pożyczyć od elfa". Do jego świadomości dotarł kontekst zdania, w którym mowa jest o braku pieniędzy przez skrybę. Nie rokowało to świetlanej przyszłości. Nie chodziło o to, że Snorri mógłby wbić mu pięść w przód czaszki i wyrwać gałki oczne, zawieszając je sobie u szyji, na znak demonstracji, lecz o to, że teraz nie jest sam na łasce kogoś innego, nie jest jedyną osobą nie dbającą o dobra doczesne. Chwila spokojnego stania i zadumy Snorriego popchnęła go do myślenia. Myślenia, które jak zawsze wyrażało się nie w milczeniu i we własnej głowie, ale pomrukując i warcząc do samego siebie.
-Jak i on nie ma srebra, to kto tu jeszcze może je mieć? Gordo? A co niby taki szczeniak mógłby jeszcze zarobić? Za młody na wyprawy po skarby. Może ten cholerny czlowieczyna? Asarin? Asa...? Niech skona pod kołami wozu, jak on się nazywa, pies jeden? Błotojad? On mi może co wyżej oddać swoje srebro i schować się pod kamieniem jakimś. Niech mnie ogry rozwalą, nie wezme od niego nawet blaszki, owadożerca jeden.- W pewnym momencie odezwał się do Albrechta jeszcze bardziej go zaskakując i jeszcze bardziej uwidaczniając swoją huśtawkę nastrojów i nieprzewidywalność.-Pomyśl jak skombinować złoto, bo inaczej przyjdzie mi rozwalić tą budę w stertę drzazg abyśmy dostali cokolwiek do jedzenia.
Najwyraźniej Snorri nie chciał, lub nie zauważył monet od Lilawandera, które ten położył na blacie stołu, odwracając się błyskawicznie przodem do szynkwasu i przciągle gwizdnąwszy do karczmarza jako zwrócenie uwagi.
-Hej ty! Właściciel! Podejdź no tu!-Odwrócił się z powrotem do kompanów i powiedział.-No to czeka nas chyba zabawa?
Z szelmowskim uśmiechem oraz wygiętymi w kanciaste łuki brwiami sprawiał wcielenie samego demona, który tylko mrugnął porozumiewawczo i tylko dla siebie w zrozumiałym sposobie dla którego to zrobił i zacisnął pięści na swoim młocie gotowy do odwrócenia się tylko z zabójczym ciosem. Nie sądził, że Albrechtowi w ciągu kilku chwil uda się zdobyć pieniądze. Nie sądził o tym, bo był za bardzo szalony, był kimś kogo każdy powinien się obawiać, zwłaszcza jeśli on sam siebie niekiedy się bał.
 
__________________
"...a ścieżka, którą podążać będą zaścieli trawy krwią bezbronnych i niewinnych. Szczątki ludzkie wskrzeszać będą do swych armii aż do upadku wszelkiego życia. Nim słońce..."
lopata jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem