Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-26-2008, 23:06   #27
von_Ryszard_88
 
Reputacja: 0 von_Ryszard_88 wkrótce będzie znany
$: 6 859
Potężna klatka piersiowa doktora uniosła się nieco kiedy westchnął ostentacyjnie, gdy usłyszał słowa towarzyszącego im gentlemana. Spojrzał mu prosto w oczy a jego twarz przybrała poważny wyraz.

-Sir Connors, z przyjemnością przybliżę Panu tę sprawę. Uprzedzam jednak, część to moje domysły i przypuszczenia a część to strzępki różnych informacji, które poskładałem ze sobą. Teraz jednak czas nas nagli. Myślę, że nie dowiemy się niczego więcej w tym miejscu. Ani od tej kobiety ani tym bardziej od jej hmm... "tradycyjnej służby"-na ustach Brendana zagościł na chwilę krzywy uśmieszek wyrażający jego stosunek do Euthanatosów, a może Magów Tradycji w ogóle

- Nalegałabym na to, abyśmy bezzwłocznie udali się z panna Lukrecja do mojego gabinetu. Mam poważne obawy co do stanu jej zdrowia. Z tego też powodu uważam, że powinniśmy odłożyć próbę odblokowania jej pamięci. Najpierw muszę ją szczegółowo zbadać i ocenić, czy taki eksperyment nie będzie stanowił dla niej zagrożenia.
Zresztą przypuszczam, że już rozwikłaliśmy, główną zagadkę tych sennych wizji. Nie będę panu zdradzał szczegółów technicznych a właściwie medycznych co do tego jak zdobyłem wiedzę pozwalającą na pewność tego osądu
-doktor złapał się w tym momencie na bardzo niestosownym odruchowym pociągnięciu nosem. Jednak zażyty prawie godzinę wcześniej, celem użycia magyi, narkotyk nie raczył przynieść kolejnej fali ekstazy czy oświecenia...

- W każdym razie, reakcja naszej drogiej Lukrecji na widok gospodyni, której włości właśnie opuszczamy, wynikła najprawdopodobniej z szoku jaki przeżyła w konfrontacji z osobą znaną dotychczas tylko z nierealnych wizji. Nawet Przebudzeni mogą, proszę pana, reagować w ten sposób, zwłaszcza osoby obdarzone bardzo silnym Geniuszem Własnym lub Nadwrażliwością Senną, jak to określali moi dawni koledzy Inżynierowie Różnicowi. Nasza mała dama zapewne nie jest skora się do tego przyznać i zapewne zaraz mnie zbeszta, ale trudno, zawsze wolałem grę w otwarte karty.

Lukrecja powstrzymała się przed jakimś komentarzem. Z miną śmiertelnie obrażonej, takimi posądzeniami wyrwała, drobną dłoń, z ręki Szkota i sama, bez jego pomocy, wsiadła do powozu. Brendan stał przed drzwi powozu i czekał na reakcję sir Connorsa, doktor kontynuował swój wywód.
-Zacznijmy od mordercy. Z początku stawiałem na upiora, czy też, jak się to teraz mówi, wampira. Na uniwersytecie w Aberdeen miałem styczność z taką istotą, dokładnie efektem zarażenia młodego obiecującego szlachcica. Choroba która powoduje przemianę jest nieuleczalna i sprawia, że wszelkie potrzeby organizmu zostają przeniesione na głód krwi. Tego udało nam się dociec, co kilku moich kolegów przypłaciło zdrowiem lub życiem. Wbrew pozorom jednak nie każda ofiara zostaje zarażona. Ważniejsze jest jednak, jak zauważyliśmy, źródło pochodzenia krwi. Chorzy na tę zarazę odrzucają krew nie tylko zwierzęcą, ale nawet większość ludzką. Zarażony, podczas przymusowych badań, bo nie będę ukrywał badaliśmy go wbrew jego woli, co zakończyło się jego trwałym już zgonem, wyznał w stanie skrajnego wyczerpania, że jego głód zaspokajają tylko negroidzi. Tymczasem ten od którego on się zaraził pożywiał się tylko na kobietach o wyraźnie południowej urodzie. Pozwalam sobie więc na postawienie teorii,że nasz morderca jest upiorem którego rządzą ukierunkowana jest tylko ku kobietom. Muszę dodać, że po przemianie w tą odrażająca istotę człowiek podejmuje wszelkie wysiłki by zracjonalizować przyczyny swego postępowania. Usprawiedliwić je samemu, przed sobą. Nasz hm... "pacjent" był na przykład skory do opowiadania bluźnierstw, które zgorszyły by każdego chrześcijanina czy Żyda, nie bojąc się przeinaczać nawet Pisma Świętego na swoją modłę.

Chorego znałem przed zarażeniem i stwierdzam, że jeśli tak bogobojny luteranin mógł ulec takiej przemianie, to nasz domniemany morderca może spokojnie posunąć się do bestialstwa w celu zatuszowania celu swoich napadów. Pozostawianie krwi na miejscu zbrodni, też da się wytłumaczyć. Moim zdaniem sama woń potrafi ich pobudzać, być może nawet nie potrzebują jej spożywać. Zmiana ukierunkowania napadów z kobiet lekkich obyczajów , łatwego łupu, na Przebudzone kobiety tłumaczyć można potencjałowi siły życiowej ofiar. Krew to życie, w tym muszę się zgodzić z Verbaną. Jak wiadomo największym wigorem wśród Magów cieszą się adepci sfery Życia... jaką to sferę studiowała u Ciebie droga Lukrecjo ta nieszczęsna młoda Hermetyczka? Znajomość siły i zdolności jego dotychczasowych ofiar daje jednak do myślenia. On za dużo o nas wie. Może przetrzymywał, lub co gorsza przetrzymuje - kogoś Przebudzonego jako źródło informacji? Może sam przed zarażeniem był członkiem Tradycji lub Konwencji? Każda z tych opcji, przyznam szczerze, przyprawia mnie o ciarki!-
doktor wziął głębszy oddech.
-Oczywiście, to tylko moja teoria. Faktem natomiast jest że ten zwyrodnialec atakuje kobiety obdarzone przebudzonym Geniuszem, a atak następuje ze strony, z której ofiara się go nie spodziewa. Musimy więc przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo naszej młodej damy a dopiero na drugim planie powinno znaleźć się poszukiwanie tego dewianta, czy jest upiorem, czy jest Magiem, czy kim tam jest w ogóle.

Wracając do sprawy, mamy pewien trop, punkt gdzie można by zacząć dalsze poszukiwania, choć przyznam się że większe tropy zostawiłaby muszka owocówka na śniegu, że pozwolę sobie na taki drobny żart...
Wspomniałem już o mecenasie Rosporur. Podejrzewam go o maczanie w ten czy inny sposób palców w tej sprawie. Już kiedyś pomagał komuś wykpić się ze sprawy okrutnego morderstwa a jego nazwisko powtarza się raz za razem przy okazji jakichś dziwnych spadków, brutalnych mordów i tym podobnych. Nie znam szczegółów, relacjonuję wam moi drodzy jedynie pogłoski, które do mnie dotarły. Należałoby spytać kogoś z bardziej obytego środowiska. Dlatego tym bardziej nalegam abyśmy udali się do mojej rezydencji. Na pewno któryś z gości lub członków prowadzonego przeze mnie klubu powie nam coś więcej o tej enigmatycznej personie. Może okazać się to przydatne, nim, ewentualnie, pokusimy się o stanięcie z nim twarzą w twarz.
-widząc zakłopotanie na twarzy Connorsa, rudy Szkot wyciągnął z kieszeni małą wizytówkę. Szaro-zielona, była okraszona misternymi motywami roślinnymi i modną obecnie czcionką...

-Zapraszam również w bardziej przyjaznych warunkach, niż nasze obecne poszukiwania...Spotka pan tam dosyć ciekawą mieszankę towarzystwa. Proszę się nie zrażać krążącymi plotkami. Wszyscy moi goście to posiadacze bardzo otwartych umysłów, choć ich Geniusz zaiste objawia się na rozmaite sposoby. Gwarantuje, że spotka tam pan kolegów z swojej Tradycji, których ujrzeć by tam się pan nie spodziewał...

Sir Connors spojrzał na przekazany mu bilecik.
"Garden of Morpheus Club"
Regent's Park
Klub dla dżentelmenów,
Praktyka lekarska, Prywatna biblioteka specjalistyczna

Właściciel doktor nauk medycznych Brendan Mc Alpin


-Jedzie pan z nami mam nadzieję? Czy też, może chce pan iść w ślady pana Victreda i nas opuścić ? Nawet sceneria z powozem w tle podobna...- Brendan uśmiechnął się przyjaźnie w stronę Connorsa.

-Zapraszam, chwila przerwy przy szklaneczce szkockiej lub popołudniowej herbatce panu nie zaszkodzi, a może dowie się pan wraz z nami czegoś przydatnego?
 
von_Ryszard_88 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem