Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-27-2008, 15:35   #19
mjl
 
Reputacja: 1 mjl jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 774
Niziołek szedł i szedł. Swym małym krokiem przemierzył już całą wieś i kierował się do wieży maga. Na szlaku skręcił w lewo, przeszedł przez malutki lasek i jego oczom ukazała się wysoka, murowana wieża. Ten widok jakby przyprawił Niziołkowi skrzydła. Popędził ile sił w płucach i gdy był już przy drzwiach, zaczął w nie walić swą maleńką piąstką.
-Magu, magu wyjdź do mnie! – darł się.
-Mam nowinę! – krzyczał, podniecony.
Czekał tak i czekał, a nikt nie odpowiadał. Niziołek, znający dziwne humorki maga na początku wziął to za kolejny ich przykład, ale po upływie 10, 15 minut to przestawało być śmieszne.
-Magu! To ja, Evans! – krzyczał, ale nikt nie odpowiadał.
Usiadł więc i czekał…


******


W międzyczasie w bohaterowie siedzieli w karczmie. Karczmarz zaopiekował się ich ekwipunkiem, a oni sami bawili się w najlepsze. Ciągle dolewano piwa, jedzenia było na tyle, żeby zaspokoić dwóch krasnoludów, a ludzie przekonali się, że od drużyny nie zaznają krzywdy, czy upokorzenia. Po wysłuchaniu opowieści krasnoluda, ludzie wiwatowali na jego cześć, niektórych wzruszyły smutne losy jego rodziny, a kobiety same się do nich garnęły. Co z normalnymi, przyzwoitymi ludźmi robi alkohol?...

Robiło się coraz później, ludzie powoli opuszczali karczmę, a bohaterów zaczął morzyć sen. Wyszli więc w atmosferze radosnych, pijackich okrzyków do swych pokojów. Po rozebraniu się, padli jak nieżywi na swe łóżka. Spali snem pijaka, nic nie byłoby w stanie ich obudzić, lecz nagle zaczęło się coś dziać.

Alhan Shelsa De'Arnesse


Jako jedyny spał snem na tyle trzeźwym, że poczuł jak w pokoju robi się cicho. Nagle poczuł silny ucisk w klatce piersiowej, siły zaczęły opuszczać jego ciało a sam stracił przytomność. Potem czuł jedynie jakby spadał w głębie…



*******


Wszyscy:


Był upalny ranek. Bohaterowie obudzili się na przepięknej polance. Ptaki wokół nich śpiewały, przezroczysta woda w strumyku leniwie pluskała, a drzewa szeleściły delikatnie na wietrze. Gdy bohaterowie odzyskiwali przytomność, usłyszeli wycie muła i tupot kopyt.
Gdy wstali ujrzeli galopującego w oddali jednorożca, który po chwili zniknął w lesie. Ekwipunek leżał starannie zapakowany niedaleko was.

 
__________________
Idzie basista przez ulicę, patrzy a tam mur przed nim. Stoi przed nim i stoi, a wkrótce mur się rozwala...
Jaki z tego morał?
"Albo basista jest głupi albo niedorozwinięty."

Ostatnio edytowane przez mjl : 04-27-2008 o 19:25.
mjl jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem