Asassin potwierdził podejrzenia Lilawandra i wskazał kolejny cel wędrówki. Osobiście elf wątpił, aby ten kupiec jeszcze żył, niejako dowodem na to mogła być znaleziona pieczęć. Równie dobrze mógł być jednak porwany, wszystkiego należało się dowiedzieć.
O ile elf wcześniej rozważał rzucenie maskującego zaklęcia w obawie przed Snorrim o tyle po wkroczeniu drugiego krasnala nie miał już żadnych wątpliwości. Młot zaświszczał w powietrzu, po tym ruchu – który uśmiercił Gordo, nie można było mieć żadnych złudzeń co do losu jaki czekał pozostałych. Trzeba było mu przyznać rację – tylko idiota pozostawił by wóz po takiej akcji, elf mógł się ukrywać na wiele sposobów, ale nie był w stanie ukryć całej ekipy, przynajmniej nie na zbyt długo. Krasnal miał niejako za swoje, w końcu kto mu kazał walczyć z całą bandą, elf przypomniał sobie jak musiał maskować obecność kolejnych aby w końcu krasnal wsiadł na ten pechowy wóz.
-
Karyap el olrecgh – wyinkantował cichuteńko Lilawander. Moc zaklęcia „maska iluzji” pozwalała ukryć zarówno rzucenie zaklęcia jak i czynność podjętą właśnie w tym celu. Dla postronnych obserwatorów elf dalej siedział na miejscu podczas gdy naprawdę przemieścił się za karczmarza. Zamierzał zamaskować się jeszcze bardziej i nie wtrącać do walki jeśli nie zajdzie taka potrzeba, w każdej chwili gotów był jednak kliknąć na spust trzymanej przez karczmarza broni. Przy odrobinie szczęścia mógłby rozpętać tu prawdziwą walkę…chwilowo jednak patrzył na to co zrobi krasnal. Snorri przestraszył już go wczoraj nie na żarty i obecnie elf miał poważny dylemat czy mu pomóc czy też zwyczajnie patrzeć i czekać jak rozwiążą się sprawy. Był niemal pewien, że sumienie nie pozwoli mu patrzeć spokojnie na śmierć Snorriego, jednak jego poczucie bezpieczeństwa mogło mieć w tej sprawie zupełnie co innego do powiedzenia.
( Składnik szkic +2, 3 kości k10, trudność 12 – Maska iluzji)
[Rzut w Kostnicy: 20]