| „Czy ja... umarłam?” – było to pierwsze, co przeszło jej przez myśl, kiedy przed oczami przewijały jej się obrazy kompletnie i totalnie nie pasujące do słów i dźwięków, jakie dochodziły do jej uszu. „Eeee tam, głupia! Nie mogłaś umrzeć, to po prostu jakiś sen...” Mio czuła się dziwnie, można nawet pokusić się o stwierdzenie – najdziwniej w życiu. Nie miała pojęcia, dlaczego akurat tak się czuje – przecież w miejscu, w którym się znajdowała nie było nic dziwnego, a w jej życiu zdarzały się sytuacje o wiele DZIWNIEJSZE, jak chociażby ta przemiana...
Wszystko wokół było fioletowe: trawa, drzewa, liście... Choć wcale nie dziwiło to błękitnowłosej dziewczyny – może to było takie dziwne?
Mimowolnie ruszyła w stronę samotnej ławki, która stała sobie nieopodal, oświetlana nieśmiałymi promieniami... słońca?
Na drewnie wyryty był jakiś napis... Napis, który wydawał się byś wyświetlany – zupełnie jak jakieś durne napisy końcowe.
„To wiersz...” pomyślała, by potem stwierdzić, że jest NAPRAWDĘ spostrzegawcza.
„Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że osobiście nienawidzę lekcji języka japońskiego, a tym bardziej poezji...”
Lekko zrezygnowana tym, że nie potrafi szybko dojść do prawdziwego sensu wiersza, usiadła na ławce i zaczęła wpatrywać się w napisy, jakby mając nadzieję, że coś się stanie.
„Ciekawe, co robi Reita... NIE CZAS O TYM MYŚLEĆ!”
__________________ For God's sake... I am woman! Upadamy po to, by wstać... wstajemy po to, by... upaść? |