| El Negro Vengador był trochę wkurzony postawą George'a. To, że wygrał pojedynek nie upoważnia go do rozkazywania mi i sprzątania jedynie ścierw, które on ubił na miazgę... Razem z Brianem zabrali się za sprzątanie. Będąc na tyłach dworku, w ogródku w ciszy kopiąc dół zapaśnik przerwał krępującą ciszę. -Słuchaj, Brian... Wiem, że nasza znajomość nie wyszła najlepiej, ale może czas zakopać topór wojenny? Dosłownie zakopać... Wskazał palcem na mogiłę śmiejąc się. -Jesteśmy w końcu paczką, i powinniśmy się trzymać razem. Zgoda? Nosferatu sięgnął ręką w trawę i podniósł gałązkę, która miała chyba symbolizować topór wojenny. Wyciągnął do Gangrela dłoń, a gałąź zawiesił w powietrzu nad dołkiem.
_______
(Parę chwil później, w klasie) Miguel siedział wyluzowany w ławce, z jedną nogą położoną na krześle przed nim. To spojrzał na Briana, to na George'a, to na Stańczyka, to na... Rolanda. Zapaśnik zmarszczył brwi patrząc na jego wyraz twarzy, chodź wiersza słuchał z uwagą, przypadł mu do gustu.
Nagle Malkavian wcisnął Księciu coś w dłoń. Wszyscy się zerwali z miejsc zobaczyć, co tam świr przyniósł. Vengador również wstał i podszedł, stając za resztą zebranych, a mimo to świetnie widząc plany domu dzięki swemu wzrostowi. George wybuchł przygotowany do ataku.
...Nosferatu spojrzał na Roberta czekając na jego reakcję. Przypodoba się znów Brujahowi czy może okaże się rozsądny i podda plan działania głębszemu przemyśleniu?
__________________ "Oh, she gives me kisses,
My knife never misses." |