| Strażnicy nie podnieśli nawet głów, gry cała trójka powoli wchodziła do miasta. Każdy pogrążony był we własnych myślach. Dopiero tutaj, wewnątrz murów szczelnie okalających miasto, można było dostrzec jego prawdziwą potęgę. Jeśli jakaś armia mogła temu miejscu zagrozić, to na pewno nie mogła to być ludzka armia.
Nad wszystkim górowały dwa wysokie budynki. Wielka Hala Rady Sembii, do której to zmierzali szlachcice jadący w bogatych wozach, oraz Wieża Straży, gdzie odbywały się zebrania najważniejszych szych sembijskiego wojska. Zaraz po Wielkiej Hali i Wieży Straży, wyróżniały się bogato zdobione świątynie przeróżnych bóstw. Na jednej ze świątyń, znajdował się także symbol ręki dzierżącej błyskawicę. Poniżej świątyń znajdowały się, również niezwykle bogato zdobione, domy szlachciców oraz przedsiąbiorstwa bogatych kupców. Jeszcze niżej znajdowały się małe sklepiki, karczmy i obskurne domostwa. W Ordulin szczególnie wyraźnie było widać jedną zasadę - im dalej od centrum, tym biedniej. Mimo wszystko, miasto wywoływało u podróżników uczucie podziwu i szacunku dla tych, którzy to miasto budowali. Brukowane ulice gęsto usiane były przechadzającymi się, nie wiadomo czy z rozkazu, czy z nudów, strażnikami.
Po przejściu przez bramę, podróżnik znajdował się na sporym placu. W jego centrum stała duża tablica, opisująca wszystkie sklepy, gospody, świątynie i domy ważnych osób, wraz z informacjami jak doń dotrzeć. Wokół placu porozstawiane były mównice z których co chwilę, na przemian wrzeszczeli heroldowie, ogłaszając nowe informacje.
- SZLACHCIC MAELHAD POSZUKUJE... - nie skończył pierwszy herold, bo drugi już zaczynał wrzeszczeć ze swojej mównicy.
- WIELKA RADA SEMBII OGŁASZA NABÓR... - ten również nie skończył, bo następny przerwał mu, ogłaszając nowe informacje. I tak w kółko. Do ogłoszeń heroldów dołączyły się jeszcze krzyki małego chłopca sprzedającego gazety, o ile gazetą można było nazwać pregamin z wypisanymi nowościami z miasta, nie różniacymi się praktycznie niczym od tego, co ogłaszali heroldowie. Tak właśnie biegło życie w Sembii. Od rana, do wieczora.
Na placu znajdował się tylko jeden budynek. Stary i zniszczony, jak większość budynków w tej części miasta. W oczy rzucał się duży, drewniany szyld, dość wątpliwie przybity do ściany - "Żelazna Hala". Ze środka unosił się smród spalonego mięsa i przestarzałego piwa, co nie pozostawiało wątpliwości, że jest to gospoda.
Ostatnio edytowane przez Jons : 05-03-2008 o 15:58.
|