| Ludo odprężył się. Wreszcie mógł odpocząć, w miarę dobrze zjeść i w spokoju zapalić. Wyciągnął fajkę, nabił tytoniem i po chwili z jego ust zaczęły "wypływać" kółka dymu. Słuchał z pół przymkniętymi oczyma pieśni karczmarza. Sam znał kilka pieśni, ale były to głównie pieśni o zabawie, świętach i tańcach. Ta pieśń o marynarzu była inna. Jakieś plany na jutro? - zapytał swoich towarzyszy. |