| Komiks prywatnie lubię od dawna i cenię go sobie jako medium na równi z literaturą. Sięgam jednak po tytuły powszechnie uznawane za te ambitniejsze. Mam jakąś awersję do facetów w rajtuzach i majtkach na wierzchu ratujących świat w każdy piątek.
W moim prywatnym rankingu najwyżej plasuje się Neon Genesis Evangelion. Pierwotnie z sentymentu do anime, z każdym kolejnym tomikiem jednak nabierałem przekonania, że wersja papierowa przerasta animowaną. Teraz już mam tego zupełną pewność. lepiej zarysowana psychika postaci, większe przywiązanie do szczegółu zdecydowanie do mnie przemówiło.
W ostatnich latach szalenie polubiłem też Hiroszimę, będącą po prostu kwintesencją japońskiego komiksu. Prosta, schematyczna kreska w połączeniu z ciężką i poważną tematyką. Zaprawdę pomnik bym Waneko postawił za to, że wydają tą serię, choć odbiega bardzo od popularnych Marsów, Dragon Balli i całej reszty.
Pośród amerykańskich serii moje serce podbił tylko Sandman, z powodu całej swej filozoficznej otoczki, oniryczności i głębi, której w Spidermanach i całej reszcie szukać ze świeczką. No, ale Gaiman to Angol.
__________________ "Diabeł nie śpi... z byle kim." S. J. Lec |