| Gustaw chylił sie nad wyciągnięta pieczęcią przyświecając prowizoryczną pochodnią. Zwiedził nieco świata, zobaczył wiele, może nawet więcej niż sobie by tego życzył.
Intensywnie wpatrywał sie w znaki na powierzchni usiłując skojarzyć je z czym co może kiedyś widział, pochwycić chociażby jakiś nikły strzęp wspomnienia, który wskazałby co wyryto w glinie.
Wytężył myśli, pionowa zmarszczka, która pojawiała się zawsze gdy sie zastanawiał przecięła mu czoło pionową bruzdą.
__________________ To co nazywamy normalnością to tylko krąg światła wokół ogniska. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Jak rozśmieszyć Boga ? Opowiedzieć mu o swoich planach. Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch. |