Wątek: Inkwizycja
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-05-2008, 22:13   #4
Christianus
 
Krystian wracał właśnie z ostatnego polowania. Pieprzone wilkołaki. Z trudem powstrzymał się od konwulsji, na myśl o rozprutym wilku, którego sam wbił na pal w okolicznej wiosce. Spotkał go ten "zaszczyt". Co za masakra...
Jednak pomimo to, wciągając nozdrzami zapach miasta uśmiechnął się. Taki już był. Wewnątrz cierpienie, na zewnątrz uśmiech. Czy Bóg kiedyś wybaczy mi moje czyny?
Na noc zatrzymał się w karczmie. Nie był to szczyt wygody, ale...no dobra przynajmniej miał na czym spać! Obudził się nad ranem, zjadł solidny posiłek i wtedy właśnie przysiadł się do niego jakiś podróżnik w czarnym kapturze. Rodewicz poznał go od razu. Stary kompan z wielu walk.
- Opowiadaj Rostock - rzucił pogardliwie krasnolud. - co się stało od czasu gdy zostawiłeś mnie w krypcie z bandą wampirów?
- Inkwizycja szuka ludzi. - odparł charczącym głosem.
Krystian zarechotał.
- A konkretnie ciebie?
- Pomyślałem że może mógłbyś...
- Wniknąć w ich szergi i osłaniać ci dupę? - zapytał wojownik odwracając się do byłego kompana twarzą, po czym wycedził przez zęby. - Posłuchaj mnie gnido. Wydałbym cię tym skurwysynom, jeszcze dziś, gdyby nie to, że jesteś zbyt podły, aby umrzeć łatwą i szybką śmiercią. Więc zjeżdżaj z tego baru, jeśli nie chcesz wynieść własnego czerepu pod pachą!
Aby nie gadać po próżnicy Rodewicz wyszarpnął zza pasa szablą i machnął nią przed twarzą zakapturzonego "kompana". Ten spadł ze stołka z przestrachem na twarzy, po czym wybiegł z karczmy. W drzwiach jednak złapało go dwóch panów w pełnych zbrojach płytowych, którzy bez ceregieli wrzucili go do środka. Jeden podniósł zakapturzonego człowieka z ziemi i wyprowadził go na zewnątrz. Drugi przygładził fryzurę i podszedł do krasnoluda.
- Jestem z... - zaczął basowym głosem.
- Inkwizycji - przerwał krasnolud. - Wiem. Nie, nie interesuje mnie wasza oferta. Skończyłem z zabijaniem.
To rzekłszy wychylił kufel z właśnie postawionym przez karczmarza piwem. Spojrzał się potem na inkwizytora.
- Pewien jesteś? - zapytał mężczyzna w zbroi.
Krasnolud potaknął, po czym spuścił wzrok.
- Całe twoje życie opiera się na zabijaniu - powiedział spokojnie inkwizytor. - Moje jest jeszcze gorsze. Ja torturuję. Sprawiam że cierpią. Że proszą o śmierć. Proszę cię tylko o przemyślenie tej propozycji. To jest twoje... - poszukał właściwego słowa. - powołanie. Uratuj parę młodych dziatków przed bezsesowną śmiercią.
Krystian potaknął powoli. Mężczyzna jeszcze chwilę mu się przypatrywał, po czym powolnym krokiem opuścił karczmę.

Z zamyślenia o wczorajszym dniu wyrwał go jakiś mnich:
- Jak mi wiadomo, inkwizycja i chłopi zrabowali wiele z tego domu. Nie chce mi się grzebać w ruinach, które i tak zostały rozkradzione. Radzę: Rozejrzyjmy się zatem za karczmą i zasięgnijmy tam języka, jeśli już mamy szukać jakichś magów. Gawiedź mówi dużo... Jednak czasem prawdziwie. Ja sam też zamierzam uruchomić moje... Kontakty, by dowiedzieć się czegoś o nich. Czy tak dobrze? Dołączyłbym do was wkrótce w karczmie.
Skończyłem z zabijaniem... Krystian splunął siarczyście na ubitą ziemię. Spojrzał na mnicha.
- Najłatwiej będzie rozdzielić zadania! - rzucił machinalnie. - Drogi... - sięgnął w pamięci do jego imienia. - Nihilu. Sięgnij po swoje kontakty. Ja poszukam tropów pośród tych zgliszczy. Jeśli ktoś pytał, to jestem myśliwym. Poluję tylko na taką trochę cięższą zwierzynę.
To powiedziawszy uśmiechnął się smutnie, po czym odwrócił się na pięcie i postąpił krok. Zatrzymał się jednak. Spojrzał na resztę drużyny. Wzruszył ramionami.
- To pewnie nie pierwsze wasze śledztwo, więc na pewno wiecie co robić.
Po czym oddalił się szukać tropów. Tym razem na dobre.
 
__________________
Uczyć się, modlić do swego Boga i pracować. Zawsze czerpać pełnymi garściami z życia, czując się jednocześnie bezwarunkowo szczęśliwym. Pracować nad sobą i kochać za nic. Oto co znaczy być dobrym człowiekiem.

Ostatnio edytowane przez Christianus : 09-05-2008 o 22:39.
Christianus jest offline