No to hyc.
7th Period is a Secret - krótka (bo 3 rozdziały) opowieść o romansie między nieśmiałą uczennicą udającą kogo innego a kimś, kto ją rozszyfrowywuje od pierwszego właściwie spojrzenia. Nic wielkiego, sympatycznie się czyta, zakończenie mi osobiście nasunęło wrażenie, że rzecz jest pilotem. Romans, szkoła, shoujo, autor: Chiba Kozue. Kreska Clampopodobna.
Addicted to Curry - komedia, ecchi, gotowanie, drama, seinen. Autor: Funatsu Kazuki. Wciąż wydawane, dostępne jest 54 rozdziały jak dotąd. W restauracji słynącej z potraw opartych na curry pojawia się nowy kucharz, który ratuje ją przed zamknięciem z racji długu wdzięczności wobec jej założyciela. Założyciel obecnie zniknął i restauracją zajmuje się jego córka... Wesołe, sympatyczne, choć nic szczególnego. Kreska bardzo podobna do GTO, postać głównego bohatera zwłaszcza to podobieństwo podtrzymuje (także trochę z racji zachowań).
Angel Densetsu - szkoła, komedia, walka, shounen. Chłopiec o sercu anioła przenosi się do nowej szkoły. Pierwszego dnia przejmuje status największego rozrabiaki szkoły pokonując poprzednika i terroryzując i jego i jego dwu popleczników. Zyskuje nieprzejednanego wroga w dyrektorze oraz opinię demona i zła wcielonego. Wszystko z racji swej twarzy. Okraszona akcją i realiami szkolnego życia plus okazjonalnym romansem komedia pomyłek i nieporozumień. Nieco stara kreska, ale 'demoniczna twarz' protagonisty i reakcje otoczenia na nią nieraz mnie żywo ubawiły. 84 rozdziały, autorstwa Norihiro Yagi - jest to jedno ze starszych dzieł tego mangaki. Jeden z naprawdę nielicznych przypadków, kiedy po lekturze zakończenia nie miałem wrażenia skiepszczonej końcówki, niekompletności, czy niedosytu.
Ashita no Yoichi - shounen, ecchi, sztuki walki, komedia, szkoła. Trenowany od dziecka na samuraja nastolatek przybywa do miasta, do innego dojo swej szkoły. Zamieszkuje z czterema siostrami i próbuje się adaptować do życia w mieście... Harem wymieszany ze sztukami walki. Niezłe rysowanie, może jedna ciekawa postać jak dotąd (jest 8 rozdziałów). Nie mogę powiedzieć, że pominięcie to błąd. Wręcz ratuje to przed stratą czasu.
Breaction - ecchi, sztuki walki, komedia, romans, szkoła. 18 rozdziałów, z zakończeniem tak zawieszonym w powietrzu, że gdyby nie przypis edytora, to bym się nie zorientował, że to koniec mangi. Historia chłopaka podkochującego się w nauczycielce i trenującego sztuki walki. Nim coś wyjdzie z jednego czy drugiego, kończy się manga. Ba! Tak naprawdę nim coś się naprawdę zacznie to rzecz się kończy! Pomyłka i rozczarowanie, albo projekt skasowany przed półmetkiem.
B-Shock - romans, komedia, seinen. Junko Nakano tworzy 52 rozdziały mangi o dwójce ludzi, połączonych gadżetem rodem z SF: bransoletą, która wybuchnie jeśli oddalą się od siebie na zbyt dużą odległość. Tak naprawdę jest to romans, w którym SF służy jako popychadło fabuły. Niezłe, nic szczególnego, czy zaskakującego.
Bitter virgin - dla dorosłych, drama, romans, seinen. Kusunoki Kei, 24 rozdziały, w trakcie tworzenia. Daisuke jest popularny wśród pań, sam zaś nie wie na którą się zdecydować. Wie tylko, którą skreślić: dziwną i skrytą Aiharę. Skreśla ją zresztą z listy celów do momentu, aż przypadkiem i bez jej wiedzy poznaje jej sekret. Aihara była wykorzystana seksualnie przez ojczyma, raz poroniła, raz po cesarskim cięciu oddała dziecko po adopcji. Teraz próbuje z tym żyć. Zaszokowany Daisuke drastycznie zmienia swą jej ocenę, przy tym próbuje wymyślić co powinien zrobić, kiedy poznał sprawę. Dorosłość mangi polega właśnie na poruszanych tematach: poza tymi opisanymi wyżej jest śmierć dziecka i jej wpływ na rodzinę, samotne macierzyństwo, niechciana ciąża... I w przeciwieństwie do
Elfen Lied to nie jest podane jako wyciskacz łez, ale jako obyczajówka. Równie ciężkostrawne jak Ima Sokoni Iru Boku, równie poruszające. 24 rozdziały przeczytałem w mgnieniu oka i nadal klnę, że 25 'się pisze' (od jakichś trzech miesięcy w dodatku). Jedna z mocniejszych i ciekawszych mang jakie w życiu czytałem - choć może się okazać, że to w pewnym momencie zostanie schrzanione. Póki co, wątpię, by tak się miało stać.
Cristo - 4 rozdział pióra (pędzla?) Sorano Kairi, opisujące legendę Cristo - 'czyściciela'. Strzelanina, shoujo (nie wiem czemu shoujo, chyba tylko z racji na ilość bishounenów), nic wartego wzmianki. Oto naiwny 'czyściciel' spotyka legendarnego (i zaginionego w akcji 3 lata temu) Cristo i chce się od niego uczyć zabijać potwory (czyli 'czyścić'). Wątpię, bym miał do tego kiedykolwiek wrócić.
Gaba Kawa - komedia, fantasy, romans, shoujo. Stosunkowo nowa i krótka (6 rozdziałów) manga Takada Rie, opowiadająca o tym, jak to demonica przybyła na ziemię dla czynienia zła się zakochuje i co z tego wynika. Nic szczególnego, do tego mocno pogmatwane miejscami.
Densha Otoko - romans, seinen, 27 rozdziałów, Nakano Hitori. Poznają się w pociągu, coś iskrzy, on się waha czy próbować... więc pisze na BBSie (coś a la forum dyskusyjne). Ludzie odpowiadają, udzielają rad, rzecz zaczyna się rozwijać...
Nadal czytam - jak dotąd oceniam to jako sympatyczną obyczajówkę z sensownym dialogiem, ciekawymi postaciami i oryginalnym pomysłem na fabułę. Dość stare, postacie nieco przypominają mi starsze anime, jak np. Touch.
to niekompletna lista, ale niezły początek, mam nadzieję.
