Wątek: Inkwizycja
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 09-05-2008, 22:32   #8
Lord Artemis
 
Lord Artemis's Avatar
 
William nie był w tym mieście długo.. Nie był też tutaj specjalnie popularny.. Ale zawód, jakim się parał przysparzał mu wielu możliwości... Byli ludzie, których znał, mimo iż było ich w tym mieście mało byli bardzo cenni a nie każdy miał do nich dostęp... Fakt faktem za niektóre informacje trzeba będzie zapłacić.. Ale William był na to gotów..

- A więc dobrze..- Rzekł do Nihila- Spotkamy się w karczmie i tam zdamy relacje ze swoich zdobytych informacji...

Popatrzył jeszcze na zgliszcza ruiny i przywołał obraz swego ojca... Po chwili ruszył szybkim krokiem do pewnego człowieka o imieniu Waardi. Warddi był grubszym, cuchnącym potem mężczyzną. Odziany był niczym kupiec, bogato i zadbanie.. Jednak wcale nie handlował żelazem ani złotem... Mandarynkami też nie. Warddi pracował dla poważnych ludzi.. Szczególnie dla gildii, więc mógł mieć pewne informacje na temat całej sprawy... Z reguły wiedział dużo.. Możliwie jak najwięcej... W tej chwili William mógł zdać się praktycznie tylko dla niego, lecz wiedział, iż informacje, jakie posiada ten człowiek będą cenne...

Szedł szybkim krokiem uliczkami Birchen.. Za rogiem pięknie zdobionego budynku skręcił w lewo.. Ruszył aż do bramy bogatego domu, przy którym znajdowało się dwóch strażników... Ochroniarze byli wyjątkowo paskudni i nieprzyjemni z twarzy... Zatrzymali Williama, gdy chciał wejść do środka.. Jednak ten pokazał im pierścień zdobiący jego palec... Przepuścili go ze skinieniem głowy...


- William!! Stary druhu! Jak miło Cię widzieć... Co Cię do mnie sprowadza??- Rzekł Warddi, gdy tylko LaValle wszedł przez drzwi i zdążył ściągnąć buty...- Napijesz się czegoś???

- Mam kilka spraw i mało czasów....- Odparł William.- Przybywam w interesach...

- Rozumiem.. Przejdźmy, zatem do mojego gabinetu... – Odparł Warddi i wskazał na piękne zdobione dębowe drzwi...

William rozsiadł się wygodnie w miękkim fotelu i oparł łokcie na blacie stołu.... Warddi posadził swój tłusty tyłek przed Williamem i zapalił świecę... Popatrzył na człowieka i znaczącym wzrokiem zachęcił do rozmowy....

-Potrzebuję informacji na temat Magów, jacy ostatnio działali w mieście... Musze wiedzieć gdzie mogli się udać, kto może ich kryć, gdzie mogli otrzymać schronienie! Czy zauważyłeś coś podejrzanego... Mów wszystko, co wiesz!- William popchnął po blacie kilka monet w kierunku Warddiego, patrząc mu prosto w oczy.- To dla mnie bardzo ważne... Sprawa osobista.. Powiedz wszystko wynagrodzę cię sowicie... Okłam mnie a twe dni będą policzone... –Powiedział mocnym i twardym głosem oznajmiającym iż wcale nie żartuje. Wbił wzrok prosto w twarz Warddiego oczekując odpowiedzi...
 
__________________
Śmierć uśmiecha się do każdego z nas. Jedyne co możemy zrobić, to uśmiechnąć się do niej...

Ostatnio edytowane przez Lord Artemis : 09-05-2008 o 22:39.
Lord Artemis jest offline