| Zaczął się następny dzień podróży. Słońce świeciło, wiał delikatny wiaterek, który lekko poruszał gałązkami mijanych drzew, ptaszki śpiewały, muszki brzęczały. Jednym słowem idylla. Kathryn z Walnarem znów stoczyli jałową dyskusję na temat wieku, doświadczenia, jasności myśli i ich związku ze sposobem mówienia. Czysto akademicka rozmowa. Wiek wcale nie oznacza większego doświadczenia życiowego i tu Turgas zgadzał się z rycerzem. Jednak i Kathryn miała rację, że precyzja słowa jest wprost powiązana z precyzyjnym myśleniem, a na tym polu Walnar nie prezentował się najlepiej. "Mam nadzieję, że jego nieścisłości w przekazywaniu swoich myśli są związane tylko z tym, że Kathryn bardzo sprytnie zastawia pułapki słowne."
Nagle usłyszał za sobą słowa milczącego dotąd maga. Wszyscy zatrzymali się zdziwieni. Zdumiony półork rozejrzał się niepewnie. "Tutaj? Jesteśmy przecież tak blisko miasteczka. Może jakiś chłop będzie bydło pędził na sprzedaż?"
Kathryn dotknęła czegoś pod koszulą i beznamiętnym głosem potwierdziła słowa Alandera. Wtedy Turgas ich zobaczył. Pojawiali się i znikali za drzewami, małe, krwiożercze i tchórzliwe pokurcze - gobasy. Atakowały jedynie wtedy, gdy miały znaczącą przewagę liczebną, więc i teraz zapewne tak było, choć z powodu sporej jeszcze odległości ciężko było dokładnie określić ich liczebność. Półelfka szybko rozwiała wszelkie wątpliwości, co do ilości przeciwników. - W sumie czternastu i dwa wilki ... "Po trzech na głowę. Powinniśmy dać radę." - przemknęła myśl przez głowę gwardzisty. - O, Mroczny Władco, udziel mi swego wsparcia w tej walce i otocz swą aurą, aby niewierni ponieśli szybką śmierć ku twej chwale. - wyszeptał modlitwę lekko dotykając złotego symbolu, który miał na piersi.
Przeszedł go lekki dreszcz, pomimo, że słońce wciąż było wysoko. Cienie wokół kapłana pogłębiły się, zaś twarz przypominała teraz twarz trupa.
Przeciwnicy zbliżyli się, ale nadal mieli do pokonania całkiem sporą odległość. Był czas, aby się przygotować. No i niezastąpiona Kathryn podała dokładne rozmieszczenie wrogich sił.
Wyrzucił nogi ze strzemion i lekko zeskoczył z konia. Teraz dopiero było widać, że wszystkie elementy były umocowane do siodła i ciała Turgasa w jednym celu - jak najszybszej reakcji na zagrożenie. Jednym płynnym ruchem tarcza znalazła się na swoim miejscu, zaś druga ręka chwyciła pewnie włócznię. "Co on robi? IDIOTA. Przecież mają przewagę liczebną." - To była pierwsza myśl, gdy zobaczył, że rycerz popędza konia i samotnie rusza na spotkanie z przeciwnikiem. - WALNAR, ZOSTAŃ W SZYKU !!! - ryknął, zapominając, że ma do czynienia ze swoim pracodawcą i szlachcicem.
Turgas ruszył do przodu, aby przyjąć pierwszy impet ataku i stanąć u boku rycerza, o ile tylko zrezygnuje on z samotnej szarży. - Popilnuj, żeby nie uciekł. - rzucił jeszcze do półelfki, która przezornie cofała się do tyłu.
Postanowił przejąć uderzenie nadchodzące z lewej strony. Uspokoił oddech, który przyspieszył w momencie zauważenie zagrożenia i ...
Ostatnio edytowane przez Smoqu : 05-15-2008 o 18:45.
|