| Uśmiechnąłem się szyderczo, gody rywal? chyba tak, albo raczej ktoś kto cię pokona, powiedziałem. Zdjąłem worek z ramienia rozwiązałem go, wyjąłem swój miecz, wyjąłem go powoli z pochwy, spojrzałem na niego, sięgnąłem, po igły, do lewej dłoni, wziąłem je między palce, spojrzałem na niego wyprostowany, katana skierowana na dół ostrzem, do niego. Spojrzałem mu w oczy, ujrzał jak zmieniają się, na całe niebieskie bez źrenic, bez białek, uśmiechnąłem sie szyderczo. Zaczynaj, paruje jego atak po czym szybko tnę. Jak ja to lubię, pomyślałem.
__________________ ...zawsze jest jakeś "ale" |