| Tan Sanssel szybko zsiadł z konia. Wiedział, iż walka z konia skończy się dla niego szybkim upadkiem. - Adr – na jego dłoniach pojawiły się kule ognia szybko rzucił te zaklęcie zwiększające jego wartość bojową.
W uszach dźwięczały mu komentarze Sol zastanawiał się tylko, po co one mu wszak widział tak dobrze jak ona. Zastanawiał się tylko skąd wiedziała o niewidocznych goblinach, bo skoro on ich nie dojrzał to ona też nie powinna. - Atakują czy nie, ale chyba tak. - powiedział. Wstrzymał się jednak z rzuceniem bardziej ofensywnych czarów do czasu całkowitej pewności. Wszak może to być jedna z koczowniczych grup goblinów, które zapewniają ochronę podróżnym.
Widząc jednak szarżującego Walnara zanim stało się jasne, jakie mają zamiary gobliny, mag mruknął pod nosem. - Głupcy.
Chwila koncentracji pozwoliła uruchomić wewnętrzne pokłady mocy. Magiczny pampslet pozwolił ukierunkować ją. - Zssys. – ledwo widoczny w promieniach słońca magiczny pocisk pomknął w kierunku pierwszego wroga. Goblin chwycił się za ranioną rękę. Lecz nie przerwał biegu i dalej był niebezpieczny.
Słyszał jeszcze komendy wydawane przez półorka. Przez głowę z szybkością błyskawicy przeleciał mu obraz siebie w szyku, ramię przy ramieniu z orkiem, wywijającego krótkim sztyletem i cicho się roześmiał. Znał się wszak tylko na magii i jej wykorzystaniu w walce. Więc rad od kapłana nie potrzebował. W ogóle wszelkie te okrzyki był niepotrzebne w walce. Czy oni wszyscy myślą, iż magowie to dzieci?
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nieulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. Aby człowieka docenić wystarczy kliknąć na wagę albo notkę wpisać...
Ostatnio edytowane przez Cedryk : 05-11-2008 o 07:57.
|