| - Może, te - powiedziała kobieta pokazując na podłużny, żółty owoc, przypominający cukinię - są bardzo słodkie i soczyste. Mają w środki miąższ. Posmak jest lekko miętowy, ale orzeźwiający. Nazywają się Uriocje. To bym Panu poleciła. Co prawda są drogie, ale naprawdę nadają się na upalne dni.
- Naprawdę?! - zapytał z niedowierzaniem. Owoc przypominał cukinię, a cukinii Kakeshi nie lubił. Zwłaszcza pieczona lub grillowana była nie do przełknięcia. Wolał kapustę, sałatę, czy marchew. Ogólnie bardziej smakowały mu surowe warzywa i uważał, że gotowanie lub pieczenie ich pozbawiało je smaku. Jednakże te Uriocje były owocami, a opis przekupki był zachęcający między innymi dlatego, że lubił smak mięty.
Nagle przypomniał sobie o pieniądzach, które były w każdym cywilizowanym świecie powszechnym środkiem płatniczym. Ten świat był inny od świata Kakeshiego i jak sądził pieniądze też są inne. Na jego twarzy pojawił się grymas zawodu. Chciał spróbować dziwnego owocu, lecz nie wiedział czy kupi go za pieniądze jakie posiada. Wyjął z kieszeni drobne jakie zawsze nosił ze sobą. Spojrzał na nie z rezygnacją.
- Nie jestem stąd - stwierdził. - Jestem znajomym Reity, jest podobno znany w tej miejscowości. Nie dawno przybyłem i nie wiem jaką waluta się tu posługujecie. Mam takie monety - pokazał kobiecie pieniądze, które trzymał w dłoni. - Jestem głodny i z chęcią bym kupił ten owoc, ale nie wiem czy jestem w stanie za niego zapłacić.
Miał nadzieję, że uda mu się jakoś wynegocjować ten owoc. Może sprzedawczyni zadowoli się yenami, a może odstąpi mu kawałek owocu za darmo. Głód ponaglał Kakeshiego, a ten czekał na reakcję kobiety.
Kobieta spojrzała na monety i skrzywiła się lekko. Chciała już coś powiedzieć, ale wtedy to chłopak wspomniał o Reicie. Kobiecie od razu polepszył się wyraz twarzy i machnęła tylko ręką
- No już dobrze dobrze, skoro od Reity to chyba rozumiem. Wezmę te monety i choć na niewiele mi się zdadzą, z nich tez będę mieć pożytek, dziękuję Ci serdecznie. Prosze tylko, wpisz się do tej księgi, bym wiedziała, że byłeś i brałeś owoc na koszt Reity. - kobieta najpierw podała chlopcu owoc, a potem księgę i długopis, by mógł wpisać się do księgi osób, które brały coś "na krechę".
Kakeshi odłożył na chwile owoc by wziąć do ręki kajecik, który podała mu przekupka. Otworzył go na pierwszej nie zapisanej stronie, wcześniej przyjrzał się kilku wcześniejszym stronom, by zobaczyć czy dużo osób załatwia interesy w podobny co on sposób. Po chwili napisał swoje imię i nazwisko: Kakeshi Kokozuma. Starał się pisać wyraźnie by nie było problemów. Nie lubił pożyczać pieniędzy, ale w tym momencie głód tak mu dokuczał, że nie miał innego wyjścia.
Gdy już wpisał się do zeszytu, oddał go i zabrał owoc. Nie ruszając się z miejsca ugryzł go. Na jego twarzy pojawiła się zadowolona mina, faktycznie owoc miał miętowy posmak, który tak bardzo lubił. Podziękował i opuścił targ. Spacerował uliczkami jedząc łapczywie owoc i przyglądając się budynkom oraz ludziom. Chciał poznać układ ulic w tej wiosce. Zawsze lubił spacerować po miejscowościach, do których po raz pierwszy przyjeżdżał. Gdy już obszedł większość uliczek, co zajęło mu trochę czasu, postanowił udać się do Reity. Nie przepadał za nim, ale nie wiedział co ma robić.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane,
Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1
Ostatnio edytowane przez Kokesz : 05-19-2008 o 16:26.
|