| Wstałem, dwie igły w prawej, dwanaście w mieczu, czysta kalkulacja, podszedłem do miecza. Załapałem go w lewą rękę. Prawą sięgnął do kieszeni, wyciągnąłem igły, to ostatnie, nie będę musiał nawet używać miecza, powiedziałem. Po czym rzuciłem nimi w Gerta, celowałem raczej w obszar jego unika aniżeli jego samego.
Nie wiedziałem jak zachowa sie mój, nieznajomy sprzymierzeniec, gorączkowo zaztanwiałem sie co robić, rozejrzałem się.
__________________ ...zawsze jest jakeś "ale" |