| Wszystko co zaplanowała Apsu poszło zupełnie inaczej niż zaplanowała. Gorączka, o której dziewczyna zapomniała w całym tym zamieszaniu dała o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie. Jednak niezdarność dziewczyny i próba złapania równowagi sprawiły, że jakimś cudem trafiła stwora prosto w gardło przecinając tym samym główną żyłę. Krew z pewnej części jego układu krwionośnego trysnęła prosto w twarz dziewczyny aż ta przestraszona upadła na ziemię niedaleko niego. Wystraszona i mocno zszokowana gwałtownie wstała z ziemi odsuwając się od jaszczuroczłeka. Nagle zakręciło jej się w głowie więc ostrożnie usiadła na zwalonym drzewie i wtedy to zauważyła zbliżającą się w jej stronę sylwetkę. Wstała szybko chwiejnym krokiem i chciała uciekać, pospiesznie też zaczęła szukac pistoletu. Mimo całej tej paniki dostrzegła, że nie ma się czego bać. Medyk widząc stan Apsu od razu do niej podbiegł.
- Ni... Nic Ci nie jest ? - zająknął się - Nie. To znaczy nie wiem...to znaczy... - zaczęła Apsu jednak była już na tyle wystraszona, że nie wiedziała co powiedzieć.
- Obóz jest już bezpieczny , chodź ze mną. Możesz chodzić ? Jeśli trzeba to Ci pomogę ale proszę oprzyj się o prawe ramię , na lewym mam ranę - powiedział Medyk. Apsu w jego głosie dostrzegła pewnego rodzaju troskę. Uśmiechnęła się lekko bo tylko na tyle było ją stać. Miała zamiar skorzystać z pomocy Edica i oprzeć się o jego ramię jednak zachwiała się i naparła na niego całym swym ciałem. Jej blond włosy wtuliły się w smukłą szyję mężczyzny. - Prze...przepraszam...nie mam już siły... - wyszeptała mu do ucha. Jej ciepły oddech sprawiał, że przez ciało przechodziło lekkie, acz przyjemne mrowienie.
Apsu wzięła głęboki oddech i powróciła do pozycji w której stała już z boku mężczyzny, a nie jak przedtem wtulona do niego. Dopiero po pewnym czasie zdała sobie sprawę, że mogła sprawić mu ból przeszywający jego ramię, co na pewno nie należało do przyjemnych rzeczy.
- Słuchaj ja mam do Ciebie prośbę, potrafisz leczyć prawda? Musisz mi pomóc z tym ramieniem bo dojdzie do zakażenia - rzekł jeszcze Edic patrząc jej w oczy. Na policzkach dziewczyny wyskoczyły małe rumieńce. Czuła, jak znowu cała zaczyna płonąć. Niezidentyfikowana w pełni choroba dawała jej o sobie znaki w najmniej oczekiwanym momencie jednak mimo to Apsu starała się zachować zdrowy rozsądek. - Tak...tak...to znaczy znalazłam kwiat który usuwa toksyny z czoła...to znaczy z ciała...z wnętrza organizmu. W przypadku...w przypadku Twojej rany na ręce, czy ramieniu, powinna ochronić przed zakażeniem... - powiedziała plącząc się we własnych zdaniach idąc z Medykiem. Nawet nie pamiętała już gdzie on ją prowadzi. Poczuła że nogi odmawiają jej posłuszeństwa, nie wiedziała jak daleko jeszcze będą szli - Trzymasz mnie? - szepnęła tylko gdy zorientowała się, że obraz zaczyna lekko zachodzić jej mgłą.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;< |