WÄ…tek: Wyprawa w nieznane
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-11-2008, 20:41   #224
Josonosimiti
 
Reputacja: 1 Josonosimiti jest na bardzo dobrej drodze
$: 12 391
-Wallace mógłbyś naciągnąć tą swoją balistę i siąść za Samuelem? Na wypadek gdyby rozsądek nagle go opuścił... - Wallace nie pisał się na celowanie z ciężkiej kuszy do człowieka któremu zawdzięcza życie. Wyczuł jednakże pewien podstęp. Wolał zaufać Reyfu. Nie był jednak głupcem. Napiął kuszę i załadował bełt. Stanął za Samuelem w taki sposób że nieznacznym ruchem ręki mógł wycelować w Fenna. Miał nikłe szanse w starciu z którymkolwiek z nich. Wolał jednak się zabezpieczyć.
-Drogi Fennie, czy mógłbyś mi wyjaśnić co tu się do ciężkiej cholery wyprawia?!- Jego głos przybrał ton, który drużyna słyszała po raz pierwszy. Mówił on władczo i zdecydowanie.
-Rozmawialiście o Inkwizycji. Proszę kontynuujcie. - Inżynier wierzył w Willa, lecz żeby popadać w fanatyzm. To byłaby gruba przesada.
Skupienie mężczyzny zniszczył znajomy głos.
-Wydarzyło się coś ciekawego?-
Tak. Okazuje się że cała nasza wyprawa jest grubymi nićmi szyta. Właśnie próbuje się dowiedzieć o co chodzi. Jeśli jesteś ze mną stań obok. Nie chce żebyś mi znienacka wsadził sztylet w plecy. - Apsu wydawała się najmniejszym zagrożeniem. Była chora. "Przecież to wiedźma. Mogła wywołać objawy choroby. Nikomu już nie ufam dopóki się to wszystko nie wyjaśni." Wallace odsunął się nieznacznie aby kątem oka obserwować zachowanie dziewczyny.
 

Ostatnio edytowane przez Josonosimiti : 05-11-2008 o 21:11.
Josonosimiti jest offline