| Dwanaście powiedziałem, potężnym głosem, złowieszczo, spojrzałem w oczy mojemu oponentowi. Otworzyłem schowek w mojej rękojeści. Igły nie wypadły, znajdowały się w specjalnie przygotowanym schowku, nie był zbytnio skomplikowany, podniosłem ostrze do góry. Przekręciłem je tak abym mógł zobaczyć swoje odbicie.
Miecze w lewej ręce.
Prawa rzuca, tak szybko jak tylko może, nie celuje w konkretny obszar ciała przeciwnika celuje aby go najzwyklej w świecie trafić, jednocześnie próbuje zaprowadzić go w kozi róg, ukierunkowując tak jego uniki.
Igły rzucam automatycznie, jak najszybciej mogę, staram sie sprawić aby wróg daleko nie odskoczył. W czasie rzucania skupiam moc na czubku mego miecza, ale tak aby jej nie zobaczył. Kiedy się skończą, natychmiastowo tworze kulę lodu, na czubku miecza, przekładam go do prawej ręki i szarżuje.
__________________ ...zawsze jest jakeś "ale" |