| -Stul pysk psie! Jak śmiesz nazywać Apsu wiedźmą, oraz twierdzić że nie jesteś fanatykiem, opowiadając uprzednio że zabiłeś własnego ojca za wiarę?!- Wallace był naprawdę zdenerwowany. Nie miał ochoty nawet patrzeć na plugawego inkwizytora. Fakt że uratował mu życie, stawał się w jego umyśle kolejnym podstępem. O tym dowie się później. Zwrócił się do kobiety. -Co wiesz o tych stworach? Gdzie znajduje się ich główna siedziba? Kiedy przypływa statek handlowy? Jak znalazłaś się w niewoli? Chciałaś uciec? Znasz jakieś bezpieczne miejsce? Odpowiadaj. I bez krętactwa. Zdajesz sobie sprawę że na nic cie się nie zda.- Zmęczony, zdenerwowany, głodny. O pierwszym i ostatnim chyba już zapomniał.
Nagle jego umysł spowiła, mroczna myśl. O czymś zapomniał. Coś mu umknęło. Stał chwilę ogłupiały, gdy niespodziewanie dostał olśnienia. Nie było to jednak nic przyjemnego. -Reyfu. My tu nie jesteśmy bezpieczni. Tych stworów było więcej. Jeszcze trzy muszą się pałętać po okolicy.- Spojrzał Anecie w oczy i wykrętnie zapytał: -Nieprawdaż?-
Ostatnio edytowane przez Josonosimiti : 05-12-2008 o 18:57.
|