| Krdik Ungart
Po słowach Venefici, krasnolud w milczeniu zastanawiał się się co też powinni teraz zrobić. Czy liczyć na łut szczęścia i powodzenie pozostałych osób z grupy, czy też wymyślić co innego.
I w tym momencie do "ich" alkowy, zaraz za Mishką, weszła trójka obdartych i ogólnie niezbyt miłych dla oka żebraków. Po bliższym przyjrzeniu się, Krdik ze zdumieniem odkrył, że to Johann, Serafin i ten staruch Wyszemir.
- Na litość Moridusa ! - wykrzyknął zdziwiony i skoczył na równe nogi - Co też wam się stało - nie zdawał sobie sprawy, że swoimi słowami wtrąca się do mowy Hektora, który w tym samym momencie rozpoczął mówić. - Na chwilę zostawić was bez opieki, a wy już zaczynacie żebrać ? Nie mamy przecież aż tak rozpaczliwej sytuacji finansowej ! - Po tych stwierdzeniu krasnolud usiadł i nadal się przyglądając trójce towarzyszy, wsłuchał się w słowa Kapłana. - Masz rację Hektorze,- rzekł Krdik gdy tamten skończył - że wiele nam się nie udało zdziałać, ale nie mamy innego sposobu na wykonanie naszego celu. Musimy próbować zdobyć mapę, bo szukanie innych sposobów byłoby najpewniej stratą czasu. Nie możemy przecież zapominać o... - w tym momencie Ungart spojrzał na Mishkę, która najwyraźniej była straszliwie zaciekawiona co też może od nich usłyszeć. - Mishko, idź proszę przynieść coś do jedzenia dla tych tu obdartusów. Wyglądają na głodnych. |