| Bolało.
A gdy boli, to już jest mniej zabawnie.
Na dodatek szlak trafił nie tylko makijaż Serafin, ale też sukienkę, która osmolona, rozdarła się w kilku miejscach. Strach przy tym myśleć jak miały się włosy. Te, co prawda były zwinięte, ale jednak stanowiły najbardziej podatną na ogień część człowieka. Teraz też coraz bardziej stawały dęba – nie ze strachu – ale z ogromu emocji.
Kocimi źrenicami kobieta łypnęła w stronę Johanna, próbując osądzić jego stan. Mężczyzna miał wszak to nieszczęście, że na nim skupiła się większość gradobicia. Zupełne przeciwieństwo stanowił natomiast Wyszemir, którego pociski portowych osiłków zwyczajnie się nie imały. „Ano tako bywa na tym świecie, że złe czorta nie bierze...” Serafin nie powiedziała jednak tego na głos, ugryzła się w język zauważając dziwną minę starca. On w sumie wyglądał jeszcze gorzej niż Raabe.
Zamiast więc strzępić język, białowłosa rozejrzała się uważnie. Ucieczka przez okno była faktycznie najlepszym, jak nie jedynym, rozwiązaniem.
- Najlepiej będzie przedostać się na dach. Może być stromo, ale to chyba jedyna opcja, żebyśmy dostali się do gospody niezauważeni. Teraz wszak nie trzeba, by nas ktoś tu w porcie widział, starczy jeno na nas spojrzeć tak ogólnie... – znaczącym gestem wskazała osmolone włosy, które nie tylko przestały być białe, ale przestały w ogóle wyglądać jak włosy! Bliżej im raczej było gniazdu węży na głowie Meduzy, co nawet z piękności czyniło kocmołucha. "Jeśli wyjdziemy z tego cało, idę prosto do kąpieli! Choćbym nawet miała się pluskać razem z tym staruchem - czarodziejem!"
__________________ Czy wiesz że gdy pada śnieg
Moje oczy stają się większe
A światło którym lśnisz jest niewidoczne?
Ostatnio edytowane przez Mira : 05-12-2008 o 19:35.
|