| Tiba podniosła głowę. Dotychczas trudno było ustalić z jej postawy czy śpi już, czy nasłuchuje. Ci jednak, którzy ją poznali, wiedzieli, że wrodzona odpowiedzialność nie pozwoliłaby Garou na pierwszą czynność. Zawsze była czujna, by móc się opiekować swoimi braćmi. - Myślę... – zaczęła jak zwykle cicho, lekko chrypiącym głosem – Myślę... że w takim razie ja i Trzeci powinniśmy pełnić funkcję... obstawy. Tak to się nazywa? Jeśli utworzymy dwie pary homid-lupus, nie tylko zrobimy więcej, ale będziemy się uzupełniać, a co za tym idzie... dać sobie radę bez względu na sytuację. Poradzimy sobie wówczas i z rozmową, i z tropieniem, i z walką, i... i nawet w urzędzie.
Uśmiechnęła się leciutko, samymi tylko kącikami warg.
- Martwię się o ciebie, Skaczący w Mrok. Nie chcemy cię przecież stracić. Tu chodzi o ocalenie Joanny, a nie poświęcenie dla niej. Ufam jednak... Ufam, że wiesz, co robisz. Moje myśli będą przy tobie... Wzywaj, jeśli tylko będziesz potrzebował mojego wsparcia.
__________________ Ja wymyślę Ci słowa, których sens pojmiesz tylko Ty
Z nich ułożę baśń o królewnie co
Zmarła z żalu, bo
Nie poznała Cię |