Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-13-2008, 11:26   #36
Nimsarn
 
Reputacja: 0 Nimsarn jest na bardzo dobrej drodze
$: 4 431
Seratia: Gdy znalazłaś się na zewnątrz twą drobną sylwetkę owiało lodowate tchnienie poranka, pokrywając ramiona tarką zziębniętej skóry. Przed twoimi oczami roztaczał widok czystego bruku, spłukanej wczorajszym deszczem drogi, która lekkimi zakosami pięła się na szczyt niewielkiego wzgórza na zwieńczonego wystającą ponad strzechy wierzą zamku. Wiejący od brzasku wschodzi wiatr przegnał burzowe chmury pozostawiając nad głowami mieszkańców lodowaty błękit poranka. Zapowiadał się piękny dzień.
Ciesząc się świeżością, pozbawionego typowo miejskich zapachów powietrza, pięłaś się pod górę mijając po drodze otwierających swe kramy, zaspanych handlarzy. Po paru minutach orzeźwiającego spaceru pod górę, twym oczom w pełnej krasie ukazała się brunatna bryła zamkowych murów z grubo ciosanych brył purpurowego granitu. Jak tylko wychyliłaś się za rogu ulicy, hulający po otaczającym zamek brukowanym placu wschodni wiatr, uderzył ze zdwojoną siłą, zwiewając głowy pled, który chronił cię przed chłodem poranka. Z lewej strony jakoby wyzwanie zamkowym murom stawiając piętrzyła się trzykondygnacyjna rotunda starej świątyni, oblepiona zewsząd przylegającymi do niej domostwami. Blady portal był pusty a dębowe odrzwia zdawały się zawarte, jednak, gdy tylko dotknęłaś mocarnych pierścieniu żelaznych kołatek, skrzydła bez protestu ustąpiły. Twym oczom ukazała się ginąca w mroku okrągła sala. Przez okrągły otwór w sklepieniu padało na kamienny ołtarz mdłe światło poranka. Wraz z otworzonymi drzwiami do sali wtargnął wschodni wiatr, unosząc nagromadzone od zeszłego roku pod ścianami bure liście i suwając ci zaimprowizowany kaptur na oczy. Po chwili pewna ręka odsunęła powiewającą kotarę i w czerniejącym za ołtarzem portalu pojawiła się mdła sylwetka postawnego mężczyzny. - Słucham dziecko? - Głęboki, na przedziwny sposób kojący, głos wypełnił salę.
 
Nimsarn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem