Wątek: Trudna Sprawa
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-13-2008, 14:16   #159
kset
 
Reputacja: 3 kset wkrótce będzie znanykset wkrótce będzie znany
$: 126 899
Zbój do którego strzelano już kilka razy, zabrał się w końcu do roboty. Mimo iż rana wciąż go bolała i sączyło się z niej trochę krwi. Razem ze swoimi kamratami zaczął biec do iluzji Lilawandera. Biegli co tchu nie zważając na zmierzającym ku nim ochroniarzom tawerny. Zbiry szybciej dotarły do magicznego tworu szarżując na nią swoimi mieczami.


No myszki, teraz to się dopiero zabawimy” Elf tymczasem stał spokojnie obserwując dziwne w jego mniemaniu zachowanie bandytów. „To nic dam im jeszcze jedną… szansę, ciekawe czy będą się uganiać za iluzjami?". Powtórzył zaklęcie tym razem przykładając mniej mocy, za to więcej staranności. Najpierw splótł magię, jak nakazywał obyczaj a dopiero później rzucił czar. - Karyap el olrecgh – wyinkantował cichuteńko. [Rzut w Kostnicy: 51][Rzut w Kostnicy: 17]Oczywiście wyszło mu. Iluzja ruszyła spokojnie w stronę asassina i schodów. Po ostatnich utrapieniach z zadziałaniem magii na krasnala zaczynał mieć wątpliwości co do własnych umiejętności… Nie ma to jednak jak poprawne użycie magii. Miał czas na to by przejść w południowo wschodni róg karczmy, za szynkwasem, za barmanem który od wewnątrz bronił pozycji elfa a i którego zapewne najbardziej ochroniarze będą pilnować. Kucając spoglądał ukradkiem na rozwój sytuacji.

Elf nie zamierzał popuszczać złoczyńcom, nawet nie z powodu tego kim byli, ale z powodu tego jak z nim ( z jego iluzją) postąpili. Czekała ich długa agonia, śmierć z rąk kogokolwiek innego byłaby dla nich łaską , po tym jak już rozpoczęli atak na elfa.

Elf lekko wzdrygał się przy każdym uderzeniu jakie oberwał Snorri , tym bardziej upewniając się aby nie wychylać się w tej walce. Z drugiej strony odczuwał nawet pewną satysfakcję z faktu, że Snorriego da się trafić i da się zranić…to było już coś. Oba krasnale uklękły jakby w wzajemnych oświadczynach, gdyby nie powaga sytuacji to widok ten mógłby w pełni rozśmieszyć elfa, nawet pomimo walki zdołał go jednak lekko rozbawić.

Assasin guzdrał się niczym najgorsza ofiara losu. Pomimo, że ilość rzutów przyprawiała o zawrót głowy to jednak z celnością…było o wiele gorzej. Prawdopodobnie był największym potencjalnym niebezpieczeństwem dla zbirów. Jeśli nie był elf byłby mocno zawiedziony. „Chyba, że nie produkują już takich assasinów co niegdyś” – elf zapominał czasami o swoim wieku i zmianach jakie następowały w ludzkim świecie…bardzo szybkich zmianach.

Trochę szkoda mu było kapłana. „ Co ten Albrecht robi w całym tym towarzystwie? Może nie jest zwyczajnym kapłanem…heretyk? Czemu błąka się i jest brany za cel przez jakikolwiek gang? Kto rozsądny poważyłby się na atak na członka jakiejkolwiek świątyni? W mieście? Będzie trzeba z nim poważniej porozmawiać…” Zdecydował elf z ukosa spoglądając na ucieczkę kapłana. Zastanawiał się czy to przypadkiem nie dalszy ciąg gry, pozorów które mógł stwarzać dla ukrycia własnej tożsamości…"Może warto byłoby go sprawdzić we właściwej świątyni?”



Tymczasem…
 

Ostatnio edytowane przez kset : 05-13-2008 o 14:33.
kset jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem