| Tym razem odezwał się Samuel. Teraz zaczął uśmiechać się przyjaźnie. -Reyfu, Ty tu jesteś jedyną kompetentną osobą. Edic mimo trafnych pytań woli zajmować się Apsu a Wallac jest zdenerwowany. Jestem tu z polecenia oficjum. Myśleliście, że nie wyślą szpiega na tak ważną wyprawę? Jeszcze chce wyjaśnić jedną rzecz i znowu jest to głównie wyjaśnienie dla fenna. Podczas podróży na pewno spotkałeś różne sekty, jedne były złożone z napalonych nastolatków, którzy próbowali wzywać sukuby. Ale niektórzy są jeszcze bardziej niebezpieczni. Mówię o ludziach wpływowych składających ofiary z ludzi. Do tej drugiej grupy należał mój ojciec. A i jeszcze jedno, zabierz inżynierowi kuszę zanim ja to zrobię.
Tym razem cisza nie trwała dłużej niż sekundę. Kobieta popatrzyła po Was i zaczęła mówić spokojnym głosem. -Trojka jaszczurów wyruszyła na zwiad w poszukiwaniu Was. Oprócz nich po dżungli kręci się jeszcze jeden zwiadowca, całkiem możliwe, że nas teraz obserwuje. Znam tu tylko jedno miejsce w którym jaszczury mieszkają. Jest to mała osada i tylko po niej mogą poruszać się ludzie. Już mówię czemu byłam związana. Zwiadowcy zobaczyli statek i donieśli to wodzowi. Wódz wysłał oddział żeby ich odeskortować do miasta. Ja miałam pójść z nimi. Niestety był sztorm a statek się rozbił. niedobitki gdy tylko zobaczyli jaszczury rzucili się na nich. Piraci bo to ich statek się rozbił tuż przed Waszym zostali zabici. A ja na wszelki wypadek związana.
Po chwili namysłu dodała. -Kiedy byliście ukryci próbowałam Wam dać wzrokiem do zrozumienia gdzie są wartownicy, niestety nie udało mi się tego przekazać w jasny sposób. |