Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-13-2008, 16:30   #466
Milly
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 335 993
Wydawane polecenia nie zniechęciły Mishki. Dziewczę z uśmiechem odpierało wszelkie ataki:

- Mishko, idź proszę przynieść coś do jedzenia dla tych tu obdartusów. Wyglądają na głodnych - poprosił Krdik.

- Yurga już wydał polecenia i jedzenie zaraz będzie. Wszak musi się ugotować, prawda?

- …lecz w tym momencie nie mam siły na rozmowy. Potrzebuje wziąć kąpiel. -
polecenie tym razem wydał Wyszemir, lecz Mishka wesoło odparła, że Yurga nie chce mieć problemów i prosił, żeby wszyscy, którzy wyglądają jak podpalacze poczekali aż goście rozejdą się do pokoi.

Wydawało się, że do dziewczyny nie dociera przesłanie ich wypowiedzi. Wreszcie ktoś musiał jej dobitnie powiedzieć, że powinna wyjść z alkowy, a ta wyglądała na zawiedzioną i rozczarowaną.

- Na wszystkich bogów, wyglądacie okropnie! - odezwała się wreszcie Ven - No dobrze, najpierw odpocznijcie, siadajcie. Może uda mi się załatwić jakieś ręczniki, wodę i czyste ubrania. Wtedy będziecie mogli przejść na górę. Macie jakieś zapasowe ubrania w pokojach? Jeśli nie pewnie będziemy musieli za nie zapłacić u karczmarza, o ile jakieś ma... Hektor i Krdik opowiedzą Wam co udało nam się załatwić, a raczej czego nie załatwić i jakie warunki stawia nam Najwyższy Kapłan. Jak już pewnie wiecie spłonął sklep naszego gnoma, podobno zrobiła to jakaś grupa obcych ludzi. Jeśli nic nie załatwiliście, będziemy musieli po cichu wynieść się z miasta. Nie wiem czy robienie rozruchów to taka cicha metoda... No ale porozmawiamy jeszcze, póki co idę do karczmarza.
Gdy Venefica wyszła z alkowy, zaraz pojawiła się Mishka z parującymi półmiskami. Półelfka poprosiła Yurgę o przygotowanie kąpieli w pokojach i jakiekolwiek zapasowe ubrania. Nie mogli wszak czekać pół nocy aż ostatnich klientów zmorzy sen. Mieli jeszcze wiele do obgadania. Po dłuższej chwili udało jej się wszystko przygotować. Karczmarz marudził wprawdzie i bał się podejrzeń, lecz był to swój chłop. Na pewno wiele zasłużyła tu sobie przyjaźń i szacunek jakim Yurga darzył starego Raabe. Inaczej mogłoby być ciężko...

Wróciła do alkowy z naręczem płóciennych ubrań, misą i dzbanem wody.

- Tyle na razie musi Wam wystarczyć. W pokojach zaraz staną balie z gorącą kąpielą, więc będzie lepiej - na jej ustach wykwitł uśmiech; chyba wczuła się w rolę "przywódczyni", która ma obowiązek opiekować się swoimi ludźmi...
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline