Tak się Tadeusz zgapił w kształty cudne srodze,
Nie obaczył konaru, który stał przy drodze,
Wnet groźnie gdzieś chrupnęło, podniósł się lwi okrzyk,
To sam Tadeusz krzyknął, lądując wśród pokrzyw,
Juże ma się podnosić w ogromnym frasunku,
Ktoś zawezwał pomocy, w nieznanym kierunku,
Reszta kompanii jakby ducha obaczyła,
Zielona kupa pokrzyw trzewia odsłoniła
Leżał w niej wołający tej nagłej pomocy,
Tak darł się nadal ile w całych płucach mocy...