Coś mnie dzisiaj naszło i nabazgrałem sobie wierszyk.
Męki Zdrajcy
Patrzę przez okno na świat
Który dla mnie już zbladł
I wciąż żałuję swego wyboru
Biadam nad plamą mego honoru
Czemu zginęli? się pytam
I raz po raz sobie odpowiadam
„Bo ze mnie tchórz wielki”
Tak codziennie powiadam
Dzień w dzień próchnieje
Osoba ma przygnębienie sieje
Ciągle chodzę w żałości
Bo dla zdrajcy nie ma litości
Wtedy, w ten dzień złowróżby
Kiedym był jeszcze na króla służby
Z towarzyszami w bój ruszyłem
Lecz wroga w ziemię nie wryłem
W zamian za to hańbą się skryłem
Ba ja nędzny, podle stchórzyłem
Przyjaciół na los marny wydałem
A sam swe życie z opresji wyratowałem
Po tysiąckroć tego uczynku żałuje
Bo go teraz ciężko pokutuje
Wyrzuty co dzień w odwiedziny przychodzą
Coraz to nowe rozpacze się rodzą
Kilkakroć ducha ostatnio widziałem
A klnę się iż omamów nie miałem
To kara za zdradę i marność
Aby mnie postawić na zawsze w karność
Ale ja już dalej nie wytrzymam
Więc z życiem na zawsze zrywam
Już sznur wisi na drzewie
Czas powitać śmiercio , ciebie
12.05.2008r, Biłgoraj, 20:42