| Amnick dopił kufel i ruszył w kierunku drzwi. ~Jak zawsze rzeczowy, szybko przechodzi do konkretów~ - pomyślał Lathandis, poczym ruszył za swoim towarzyszem Trudno mu było uwierzyć, że stary dziadyga tak bez problemu zostawił Mielną, nie uprzedzając jej w żaden sposób. Z drugiej strony to logiczne, jeśli faktycznie się ukrywa to nie chce narażać jej na niebezpieczeństwo i na potencjalne odkrycie się. ~Dlaczego tak beztrosko przesiaduje w karczmie. Przecież jeśli ktoś go szuka to jest to jedno z pierwszych miejsc w których mógłby go znaleźć A jeśli to nie jest Amnick tylko jakiś kapłan podszywający się pod niego. Kurde, zaczynam popadać w paranoję, to wszystko przez tego wymądrzającego się maga.~
Wychodząc Lathandis, zahaczył o swój stolik zabierając cały ekwipunek. Podnosząc plecak spojrzał wymownie w twarz krasnoludowi i cicho rzucił - Pilnuj mnie. Tak na wszelki wypadek.-
Chwilę potem był już przy drzwiach wyjściowych, depcząc Amnickowi po piętach.
__________________ Co moze byc gorszego od maga chcącego zawładnąć całym światem?
Mag rzucający czary dla zabawy. |