Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-14-2008, 19:44   #37
Redone
 
Redone's Avatar
 
Reputacja: 8 Redone ma w sobie cośRedone ma w sobie cośRedone ma w sobie coś
$: 110 802
Walka jednak nie miała ich tym razem ominąć. Tak jak Saline się spodziewała, gobliny próbowały otoczyć grupę, stara dobra sztuczka. I dlatego można się jej było spodziewać, nikogo to nie zaszkodziło. Tym bardziej, że o zbliżającym się niebezpieczeństwie już od jakiegoś czasu wiedzieli.

Elfka przesunęła sie bliżej linii lasu, przewiązała wodze konia wobec gałęzi i spokojnie czekała na wroga, który coraz bardziej sie zbliżał. Wierzyła, że Walnar i reszta poradzą sobie, w końcu to nie wyćwiczeni zabójcy a jedynie gobliny. Coś nigdy nie można lekceważyć przeciwnika.

"Jeszcze nie, jeszcze chwila, poczekam aż podejdzie bliżej."

Saline próbowała zachować spokój, i z zewnątrz wydawała sie spokojna, ale jej myśli pędziły. Adrenalina rosła z każdą sekundą, proporcjonalnie do szybkości zbliżania sie goblina. W końcu pojawił sie blisko drogi i elfka mogła swobodnie zaatakować, w końcu już na niego czekała.

Wyszła mu na spotkanie i powitała go ciosem miecza, który jednak nie trafił, ale za to goblin miał więcej szczęścia i zahaczył maczetą o głowę Saline powodując niegroźną ranę.

Elfka cięła mocno w okolicach brzucha, jednak zbroja goblina okazała sie przydatna, cios ześlizgnął sie po metalu, wydając charakterystyczny zgrzyt. Goblin robiąc unik przesunął się i teraz stał między Saline a jej koniem. Walka trwała nadal.

Tym razem goblin postanowił pokazać co potrafi, wykorzystując chwilowe zdezorientowanie elfki. I trzeba mu przyznać, zrobił to świetnie. Jego broń przebiła pancerz kobiety i zadała dość głęboką ranę. Elfka dosłownie na setna sekundę pozwoliła by na jej twarzy pojawił się grymas bólu. Jednak zaślepiona mroczkami, które się przy tym pojawiły, źle wycelowała swój cios. Mocne pchnięcie minęło goblina, który przytomnie odskoczył, i powędrowało w stronę konia wbijając się mocno pod jego skórę. Speszony i zraniony koń stanął dęba, oderwał gałąź i pogalopował przed siebie, sprawiając że goblin musiał odskoczyć.

- Ty nędzny pokurczu, przez ciebie zraniłam swojego konia! - krzyknęła Saline w płynnej mowie elfów.

Nie czekała ani chwili dłużej. Wykonała kolejne pchnięcie, sama wykorzystując teraz rozkojarzenie przeciwnika. Goblin nawet nie zdążył zobaczyć co się dzieje. Jego pancerz, skóra i wnętrzności zostały przebite przez miecz elfki. W jego oczach zgasło światło, a jego zwłoki osunęły sie z miecz na ziemię. Dopiero wtedy Saline pozwoliła sobie na syk bólu i złapanie sie za ranę. Nie wyglądało to dobrze.

Teraz też Saline rozejrzała się po polu bitwy. Nawet nie zerknęła w stronę Kathryn, przez cały czas czuła na sobie jej krytyczny wzrok. Na szczęście jej towarzysze wygrali, choć też nie obyło sie bez ofiar. Mag nie rzuci już żadnego czaru. To smutne, gdy elf odchodzi z tego świata tak szybko. Już miała iść w stronę martwego Alandera i reszty gdy zobaczyła jeźdźca, który szybko zdjął dwa gobliny.

"No proszę, ciekawe cóż ta za przybysz. Jeśli umie leczyć równie dobrze co strzelać, to będę go wielbić."
 
__________________
Zamiast mówić "dziękuję" - daj mi pozytywną reputację ;)

A macie gogle?

Ostatnio edytowane przez Redone : 05-17-2008 o 17:32.
Redone jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem